Media alarmują, że nadwaga i otyłość to obecnie największe zagrożenie dla zdrowia i jedna z najpoważniejszych chorób cywilizacyjnych XXI wieku. Alarmują też, że jemy ZA DUŻO. 

Czy nadmierna konsumpcja to rzeczywiście nasz jedyny problem?  

Osoby, które do mnie trafiają, z reguły nie radzą sobie z nadmiarem i utratą kilogramów, są i takie, a to tyczy się głównie osób aktywnych fizycznie, które mają problem ze zdobyciem mięśni, utrzymaniem niskiego poziomu tkanki tłuszczowej, z energią i siłą.

ALE O CO CHODZI? 

O niedostateczne odżywienie organizmu. Zwłaszcza kobiety! w ramach przekonania, że im mniej zjedzą, tym więcej schudną, zaniżają spożywany pokarm do takiej ilości, która nie tylko uniemożliwia utratę tkanki tłuszczowej (ba! często powoduje jej wzrost!), ale prowadzi do mniej lub bardziej zauważalnej destrukcji organizmu. Sportowcy zaś, jak się okazuje, często nie są w stanie realnie ocenić swojego wydatku energetycznego, stąd po prostu jedzą za mało, pogarszając swoje wyniki sportowe i skład masy ciała.

TNIEMY! 

Niewielki dzienny deficyt kaloryczny na poziomie ok. 300-500 kalorii teoretycznie powinien powodować utratę masy ciała (w praktyce bywa różnie), jednak większe ograniczenia dotkliwie uderzają w metabolizm, prowadząc do zachwiania równowagi w organizmie. Zawsze powtarzam, że organizm ludzki to skomplikowana maszyna i cwana bestia, która zrobi wszystko, by po pierwsze – przetrwać, a po drugie –  czuć się bezpiecznie w każdych warunkach. Co to znaczy? Kiedy zbyt drastycznie ograniczasz ilość spożywanych kalorii, organizm zaczyna oszczędzać energię na “wyższe cele”. Mimo, że trenujesz i trzymasz niskokaloryczną dietę, odchudzanie zwalnia lub zatrzymuje się. Może być gorzej, jeśli organizm naprawdę się zbuntuje, na ujemnym bilansie kalorycznym możesz zacząć przybierać na “wadze”. 

CO SIĘ DZIEJE W ŚRODKU? 

ZDROWIE

Jeśli jesz za mało, zwalnia Twój wewnętrzny motor, czyli tarczyca, obniża się też czynność hormonów płciowych (uboga dieta to najczęstsza przyczyna problemów hormonalnych!! zarówno u kobiet, jak i mężczyzn), wzrasta natomiast poziom hormonów stresu, takich jak kortyzol – o nim pisałam TUTAJ. Przewlekle podwyższony poziom kortyzolu może doprowadzić do naprawdę poważnych problemów, wymienię kilka:

  • spowolniona przemiana materii i przybieranie na wadze,
  • utraty tkanki mięśniowej i przybieranie tkanki tłuszczowej (głównie w okolicy talii),
  • wzrost poziomu cukru we krwi (a stąd już blisko do insulinooporności, cukrzycy),
  • problemy trawienne,
  • rozregulowane hormony,
  • nasilone symptomy PMS (napady na konkretne pokarmy, zatrzymywanie wody w organizmie, chwiejność nastrojów),
  • słabsza odporność organizmu.

 

 

 

SYLWETKA 

Dla organizmu priorytety są oczywiste: oddychanie, regulacja temperatury, ciśnienia, to pierwsze, na co należy przeznaczyć dostarczaną energię, dlatego, gdy tego paliwa jest za mało, nie masz co liczyć na wzrost siły i pobijanie rekordów w martwym ciągu. Brak siły i energii to nie wszystko. Jeśli nie dasz swoim mięśniom wystarczająco silnego bodźca treningowego, nie będą rosły, jeśli bodziec dasz, ale nie dostarczysz im materiału do odbudowy, to Twoje mięśnie przejmą rolę paliwa dla organizmu, zatem szybko je stracisz  – proste! Mięśnie (ich siła, odbudowa) to ostatnie, na co organizm będzie przeznaczał dostarczaną dawkę energii i pierwsze, czego się pozbędzie, gdy będziesz się głodzić. Im mniej mięśni, tym niższy metabolizm, im niższy metabolizm, tym szybsze tycie… CO JESZCZE? 

Sygnały, które mogą wskazywać na to, że jesz za mało: 

  • utrata miesiączki,
  • zmniejszone libido,
  • niski poziom energii, ciągłe zmęczenie,
  • wahania nastroju, stany depresyjne,
  • problemy z koncentracją,
  • uczucie zimna,
  • zaparcia,
  • zachcianki na słodycze,
  • wypadanie włosów,
  • łamliwe paznokcie,
  • sucha, ziemista skóra.

 Dlaczego “mogą”? Bo podane objawy można już przypisać konkretnym jednostkom chorobowym, choćby niedoczynności tarczycy. Pamiętaj jednak, że jeśli problemów z tarczycą nie masz, kiedy przeciągasz niskokaloryczną dietę, możesz łatwo do nich doprowadzić. Dobra wiadomość jest taka, że jeśli w porę zauważysz, że niebezpiecznie obniżyłeś kaloryczność swojej diety, podwyższenie jej szybko przywróci Twój organizm do normy. Jeśli nie potrafisz obiektywnie “prześwietlić” swojej diety, dobrym pomysłem może być udanie się do specjalisty, który pomoże Ci ocenić Twój dotychczasowy sposób odżywiania i dopasuje go do aktualnych potrzeb Twojego organizmu, by ten mógł znów zacząć prawidłowo pracować. 

Uzdrowienie metabolizmu

Jeśli już wiesz, że nie jesz wystarczającej ilości kalorii, kolejnym krokiem jest podjęcie sensownych działań.
Większość ludzi, którzy nie spożywają wystarczającej ilości kalorii, traktuje to jako jedyny sposób na utrzymanie obecnej wagi.
Wydaje się im logiczne, że jedząc więcej, prawdopodobnie przybiorą na wadze. Czy tak się stanie?
Niestety, to może być konieczne, by przywrócić normalny metabolizm, jednak potem redukcja nadmiernych kilogramów będzie łatwiejsza, a w niektórych przypadkach w ogóle możliwa! Choć to trudny proces, najgorsze, co możesz zrobić, to nadal utrzymywać niską energetyczność diety i powodować przez to dalsze szkody. Zdecydowanie lepiej jest odzyskać kilka kilogramów i naprawić przyczynę problemu, by później móc schudnąć.

ILE MAM JEŚĆ? 

To trudne pytanie. O tym, ile dokładnie kalorii potrzebuje Twój organizm i jaki rozkład makroskładników będzie dla niego tym najlepszym, decyduje wiele czynników, m.in.: stan zdrowia, poziom aktywności fizycznej, poziom stresu, jakość snu, rodzaj wykonywanej pracy, itd. Choć określenie, ile dokładnie kalorii potrzebujesz jest skomplikowane, są sposoby, by oszacować, ile mniej więcej powinieneś jeść, reszta to obserwacja i bieżące modyfikacje.  Możesz przetestować któryś z dostępnych kalkulatorów: 

http://www.calculator.net/calorie-calculator.html 
https://www.bodybuilding.com/fun/macronutcal.htm 
http://www.freedieting.com/tools/calorie_calculator.htm 

Przestrzegam jednak, korzystaj z tych urządzeń z przymrużeniem oka 😉 Jeśli zdecydujesz się na podnoszenie kaloryczności swojej diety na własną rękę i boisz się nagłego wzrostu czy to masy ciała, czy tkanki tłuszczowej, rób to ostrożnie, dokładając np. 100-200 kcal tygodniowo i bacznie się obserwuj. UWAGA! Twój organizm może różnie zareagować. Możesz schudnąć, ale możesz też przybrać na wadze. Często taki wzrost może być chwilowy, więc panika z tej okazji jest mocno niewskazana. Organizm potrzebuje chwili czasu, by odnaleźć się w tej nowej dla niego sytuacji, obiecuję jednak, że będzie Ci wdzięczny!  Pamiętaj, żadna skrajność nie jest ani dobra, ani zdrowa. Zarówno zbyt dużo, jak i zbyt mało jedzenia może prowadzić do poważnych i niekorzystnych zmian w Twoim organizmie. Nie bój się eksperymentować, ale ZAWSZE rób to z głową.  
Znajdź odpowiednią ilość pożywienia, które będzie Ci służyło i ciesz się zdrowiem, siłą i szczupłą sylwetką!

    

ŹRÓDŁA:

  • https://chriskresser.com/are-you-an-under-eater-8-signs-youre-not-eating-enough/

  • http://www.coachcalorie.com/not-eating-enough-calories-to-lose-weight/ 

Jod jest pierwiastkiem chemicznym z grupy fluorowców, należący do niezbędnych bioaktywnych składników naszej diety. Jest jednym z najsilniejszych antyoksydantów i wykazuje działanie ochronne w procesach zapalnych oraz nowotworowych.

Stężenie jodu w ludzkich narządach jest niewielkie – sięga około 20-25 mg. Jod gromadzony jest w gruczołach ślinowych, mięśniach szkieletowych, błonie śluzowej żołądka, gruczole mlekowym czy jajnikach u kobiet, ale aż 70-80% magazynuje się w gruczole tarczowym. I to właśnie z tarczycą związana jest najważniejsza rola jodu – od jego ilości uzależnione jest wydzielanie hormonów tarczycy: trójjodotyroniny (T3) i tyroksyny (T4).

Niedobór jodu skutkuje zmniejszoną produkcją hormonów, co najpierw prowadzi do wzrostu stężenia hormonu tyreotropowego (TSH), a następnie do obniżenia poziomu hormonów tarczycowych, powiększenia gruczołu tarczycy i powstania wola. Co ważne, niedobór jodu może zwiększać ryzyko wystąpienia choroby nowotworowej.

Gdzie znajdziesz jod?

Jod należy do składników odżywczych, które nie są magazynowane w organizmie człowieka i musi być dostarczany przez nas z dietą.

Jod występuje w powietrzu, glebie i w żywych organizmach. Jego zawartość w pokarmach zależna jest od jego ilości w uprawnej ziemi.

Najwięcej jodu zawierają ryby morskie, owoce morza, algi i rośliny rosnące na glebach o dużej zawartości jodu. Źródłem jodu jest także jodowana sól (uwaga, sól himalajska z reguły nie zawiera jodu!). Jod z pożywieniem wchłania się na poziomie 80-92%, choć wchłanianie może być utrudnione między innymi przez rodanki, siarkocyjanki, goitrogeny, związki, które występują m.in. w kalafiorze, brokułach, kapuście, cebuli, owocach czy orzechach arachidowych. Soja także utrudnia wchłanianie jodu!

Jod absorbujemy też drogą oddechową i przez skórę, np. w trakcie pobytu miejscowościach nadmorskich, gdzie jod kumuluje się w powietrzu.

Nazwa produktuZawartość jodu [μg/100g produktu]
Ryby
Dorsz świeży110
Mintaj świeży103
Łosoś świeży44
Makrela wędzona40
Śledź solony/śledź wędzony30
Śledź świeży24,3
Tuńczyk w oleju25
Flądra świeża20
Pstrąg tęczowy świeży13
Szczupak świeży8
Mleko i jego przetwory
Ser rokpol tłusty40
Ser edamski tłusty30
Ser brie tłusty11,2
Kefir 2% tłuszczu7,5
Ser topiony edamski7,1
Maślanka 0,5% tłuszczu5,9
Jaja
Jaja kurze, całe9,5
Białko jaja kurzego6,8
Żółtko jaja kurzego12
Produkty zbożowe
Otręby pszenne31
Płatki owsiane5,9
Płatki żytnie5,7
Warzywa
Brokuły15
Groch (suche nasiona)13,9
Szpinak12
Rzodkiewka8
Soja (nasiona suche)6,3
Bób6
Orzechy
Laskowe17
Arachidowe13
Włoskie9
Inne
Sól biała, jodowana2293
Jodowana woda mineralna ‘Ustronianka’150 μg/l

Ile jodu potrzebujesz?

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO, World Health Organization) rekomenduje:
– osoby dorosłe — 150 μg jodu/ /dobę
– kobiety w ciąży i podczas laktacji — 250 μg/dobę,
– w pierwszym roku życia – 50 μg/dobę,
– w wieku od 1–5 lat — 90 μg/dobę
– w wieku 6–12 lat — 120 μg/dobę

Gdy spożycie jodków jest mniejsze niż 50 μg/ /dobę, gruczoł tarczowy nie jest w stanie utrzymać syntezy hormonów tarczycy na właściwym poziomie. Prowadzi to do przerostu i zmiany struktury gruczołu, a ostatecznie do rozwoju niedoczynności tarczycy.

Jod i Hashimoto

Choć niedobory jodu ewidentnie wiążą się z powstaniem niedoczynności tarczycy i tworzeniem wola, często można napotkać się na informacje, że jego suplementacja może zmniejszać biosyntezę hormonów (co może wymagać zwiększenia dawki przyjmowanych hormonów) i prowadzić do zapoczątkowania/nasilenia procesu zapalnego tarczycy (choroba Hashimoto).

Ilość ma znaczenie

Jod może powodować problemy u niektórych pacjentów z niedoczynnością tarczycy i z Hashimoto, choć negatywna reakcja występuje zwykle wtedy, gdy przyjmowana dawka jodu jest zbyt wysoka lub gdy u danego pacjenta występuje niedobór selenu.

Skąd masz wiedzieć, że jod Ci szkodzi?

Przedawkowanie jodu prowadzi do zaostrzenia objawów choroby:

  • nagły wzrost zmęczenia,
  • przyrost masy ciała z niejasnego źródła bez zmiany diety,
  • ogólne uczucie osłabienia lub złego samopoczucia,
  • nagłe nasilenie bólu stawów/bólu mięśni,
  • szybsze bicie serca, roztrzęsienie lub uczucie nieprzyjemnego „pośpiechu”,
  • trudności z koncentracją lub niezdolność do skupienia się na trudnych zadaniach.

Przy oznaczeniu hormonów tarczycy i przeciwciał może zauważyć:

  • zmiany poziomu TSH (zwykle wzrost),
  • wzrost przeciwciał tarczycowych,
  • wzrost OB i CRP (markery stanu zapalnego.

Objawy powinny ustąpić stosunkowo szybko po zaprzestaniu przyjmowania jodu.

JOD – czy suplementować?

Choć wyniki badań nie zawsze w pełni oddają stan rzeczywisty (badanie), przed włączeniem suplementacji warto oznaczyć poziom jodu w dobowej zbiórce moczu.

Przy jego niedoborze, dobrze przedyskutować ewentualną suplementację z endokrynologiem, pamiętając przy tym, że niezbędne jest jednoczesne przyjmowanie selenu.




Źródła:

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/29374374/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/9703374/
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3637997/
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2431232/
http://www.czytelniamedyczna.pl/5426,profilaktyka-niedoboru-jodu.html
Kyra Kauffmann, Sascha Kauffmann; “Jod. Nowo odkryte zastosowanie w terapiach chorób cywilizacyjnych. ”; Wydawnictwo Vital;
Kunachowicz H, Nadolna I, Przygoda B, et al. Wartość odżywcza wybranych produktów spożywczych i typowych potraw. Wydanie V rozszerzone. PZWL 2009: 114–117.


Pacjenci z niedoczynnością tarczycy, a także zapaleniem tarczycy Hashimoto często mają problemy ze wzrostem masy ciała i trudnością z jej zmniejszeniem, co jest prawdopodobnie najczęstszym i najbardziej frustrującym objawem związanym z chorobą. Gdy włączasz hormon (najczęściej lewotyroksynę, czyli Letrox lub Euthyrox), który ma unormować pracę tarczycy, oczekujesz również normalizacji swojej masy ciała. Niestety, w praktyce często bywa inaczej.

Czy lewotyroksyna pomaga schudnąć?

Najważniejsze! Jeśli Twoje badania krwi i objawy wskazują na niedoczynność, na wstępie warto zastanowić się nad swoją dietą i ewentualnymi niedoborami, nad poziomem stresu, nad codzienną aktywnością, a może jej nadmiarem, nad odpoczynkiem i snem. Nie każda niedoczynność wymaga włączenia leku!

A jeśli włączenie leku jest nieuniknione, zapamiętaj – lewotyroksyna NIE jest lekiem odchudzającym! Ale u niektórych osób może unormować hormony i MOŻE POMÓC w utracie nadmiernej masy ciała. Jest jeden warunek, musi być stosowana prawidłowo. 

Zanim zanegujesz działanie leku, zastanów się:

  • Czy wystarczająco długo przyjmujesz lek, żeby móc ocenić jego działanie?  

Szukanie optymalnej dawki hormonu tarczycy bywa długim procesem, który wymaga cierpliwości i ścisłej samoobserwacji. Przyjmowana lewotyroksyna potrzebuje 4-6 tygodni, żeby organizm dostosował się do dawki i właściwie na nią zareagował. Daj organizmowi czas! I miej świadomość, że początkowa dawka Z REGUŁY nie będzie dawką właściwą.
Po wprowadzeniu leku należy odczekać minimum miesiąc, ponownie onaczyć panel tarczycowy (fT3, fT4, TSH), zastanowić się, czy objawy niedoczynności uległy poprawie, i na tej podstawie wprowadzać ewentualne zmiany w dawce. Znalezienie odpowiedniej dawki może zająć nawet kilka miesięcy (w przypadku T3 nawet dłużej).

  • Czy Twoja dawka jest dla Ciebie wystarczająca?

Wielu pacjentów z niedoczynnością tarczycy przyjmuje lewotyroksynę, która mogłaby działać, ale ich dawka jest zbyt mała. Nierzadko lekarze boją się podnieść dawkę – tak jak boją się włączyć trójjodotyroninę (nawet, jeśli dany pacjent wyraźnie jej potrzebuje). Nierzadko lekarze nie leczą adekwatnie, bo jedyny parametr jaki ich interesuje to wynik TSH. Jeśli Twój lekarz nie wymaga od Ciebie badania fT3 i fT4 to warto poszukać innego specjalisty. 

  • Czy właściwie wchłaniasz hormon tarczycy?

Może wydawać się oczywiste, że jeśli przyjmujesz lek, ten przedostaje się do krwiobiegu i wykonuje swoje zadanie – jednak w przypadku hormonów tarczycy nie jest to takie oczywiste. A już zwłaszcza, gdy mowa o lewotyroksynie.

Pytania kluczowe:

  • czy przyjmujesz hormon na czczo?
  • czy po przyjęciu hormonu pilnujesz odpowiedniej przerwy (min. 30 minut, a najlepiej minimum! 60 minut) do śniadania/kawy/herbaty?
  • czy przyjmujesz hormon z dala od innych leków czy suplementów (wapń, żelazo, biotyna, jod)?
  • czy nie przyjmujesz IPP (inhibotory pompy protonowej)?
  • czy nie masz problemów jelitowych? SIBO? Może refluks?

    Wszystko to może zakłócać, a nawet blokować wchłanianie hormonu! Wówczas nie odczujesz żadnej poprawy w samopoczuciu.

  • Czy przyjmujesz właściwy lek?

Jeśli zmiana dawki i właściwa pora przyjęcia leku nie usuwają, a nawet nie zmniejszają Twoich objawów niedoczynności tarczycy, może to oznaczać, że lewotyroksyna nie jest dla Ciebie odpowiednim lekiem. Samo zmniejszenie wartości TSH nie jest żadnym sygnałem, że Twoja niedoczynność jest unormowana.

Jeśli nie znasz innych leków poza Euthyroxem i Letroxem, zajrzyj TU

Zmiana leku nie jest taka trudna, choć może zająć sporo czasu. Trudniejsze jest znalezienie specjalisty, który podejmie się innego leczenia. Ale warto szukać!

  • Czy po wprowadzeniu leku zadbałaś/łeś o zmiany w swojej diecie i w swojej codziennej aktywności?

Jeszcze raz, hormon tarczycy nie lekiem odchudzającym. Lek ma za zadanie unormować poziom Twoich hormonów, co może pomóc Ci schudnąć. Nawet, jeśli należysz do osób, które dobrze reagują na lewotyroksynę, nic się nie zmieni, jeśli w dalszym ciągu będziesz nieprawidłowo dobierać energetyczność diety do swoich potrzeb (czy. będziesz jeść za dużo!), będziesz bazować na przetworzonych produktach i nie będziesz się ruszać.

Czy istnieje jeden najlepszy lek na niedoczynność tarczycy, który pomoże schudnąć? 

Najlepszy lek to ten, który na Ciebie działa. 

Leki na tarczycę, które przyjmujesz, MUSZĄ zostać wchłonięte i wykorzystane przez organizm (i przekształcone w T3, jeśli twój lek zawiera tylko T4), musi być we właściwej dawce i musisz upewnić się, że dałaś/eś mu wystarczająco dużo czasu, aby zadziałał. Jeśli Twój organizm ma problem z konwersją hormonów (zajrzyj TU), może się też okazać, że potrzebujesz leku z dodatkiem T3 lub dodatku samego T3, żeby przywrócić hormony do właściwego poziomu.

Jeśli masz niedoczynność tarczycy, nie musisz cierpieć z powodu otyłości. Ale pamiętaj, jedno to unormowanie jej pracy, ale reszta (poprawne żywienie, aktywność) jest w Twoich rękach.



Źródła:

https://www.restartmed.com/
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6209618/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/18341376/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/30476027/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/23539727/

Jeśli nie masz problemów z tarczycą albo je masz, ale nie interesujesz się szczegółami z tym związanymi, pojęcie rT3 może być Ci obce. Zajrzyj najpierw TU.

Co to jest rT3 i jaki ma związek z Twoją tarczycą?

RT3, inaczej odwrócona trójjodotyronina, to nieczynna biologicznie postać hormonu T3, pewnego rodzaju hamulec, który może nam pomagać, ale jego zbyt duża ilość może też powodować problemy, czego osoby z niedoczynnością tarczycy powinny być świadome.

W naszych ciałach ok. 40% nieaktywnego hormonu T4 jest przekształcane w T3, a ok. 20% w rT3 – wszystko po to, żebyśmy nie wykorzystali całej dostępnej nam energii i nie doprowadzili organizmu do skrajnego wyczerpania w trudnych dla niego sytuacjach, np. podczas chronicznego stresu (psychicznego, fizycznego) czy długiej choroby.
RT3 usuwa nadmiar krążącego T4, utrzymując w ten sposób równowagę w organizmie, co jest dla nas formą ochrony. Sytuacja się pogarsza, jeśli rT3 kumulowane jest w nadmiarze, wówczas, nawet przy pozornie dobrych wynikach hormonów tarczycy (fT3, fT4), będziesz odczuwać objawy niedoczynności – rT3 zablokuje działanie aktywnego hormonu T3. 

CZYNNIKI ZWIĘKSZAJĄCE RYZYKO NADMIERNEJ KUMULACJI rT3

Jest ich sporo, ale co ważne, na większość z nich mamy wpływ i możemy eliminować je we własnym zakresie.

Dieta niskoenergetyczna

To prawdopodobnie najbardziej powszechna przyczyna kumulacji rT3.

Niedoczynność tarczycy wiąże się ze zmniejszonym metabolizmem, co z reguły prowadzi do przyrostu masy ciała i trudnościami z jej zmniejszeniem. W takim przypadku większość chorych często zbyt drastycznie zmniejsza kaloryczność swojej diety, a to tylko pogarsza sytuację. Tarczyca nie lubi głodówek, dlatego im większe będą ograniczenia energetyczne, tym wolniejszy będzie metabolizm i szansa na osiągnięcie wymarzonej sylwetki.

Czy włączenie hormonu tarczycy załatwi sprawę?
Hormony tarczycy nie są magicznymi tabletkami odchudzającymi, to proteza, która ma na celu ustabilizowanie hormonów i przywrócenie metabolizmu do fukcjonowania na normalnych obrotach. Hormon plus głodówka to jedno z najgorszych połączeń, jakie możemy sobie zaserwować. A co ważne, a czego lekarz często Ci nie powie, często to notoryczne odchudzanie wprowadza Twój organizm w stan niedoczynności! I często to nie leki są potrzebne, a zmiana odżywiania – zwiększenie kaloryczności diety.

Niedobory odżywcze

W procesie konwersji hormonu T4 do T3 pośredniczą określone enzymy i kofaktory, a składniki odżywcze (m.in. cynk i selen) mogą ten proces przyspieszać – tak jak ich brak może powodować jego pogorszenie.

Do zapamiętania, im sprawniejsza konwersja hormonów, tym mniejsze ryzyko zwiększonej rT3.
I dla przypomnienia – lepsze wchłanianie i sprawniejsza konwersja zależne są od sprawnej wątroby.

Podstawowa kontrola pracy wątroby to wykonanie prób wątrobowych w laboratorium.


Polecana forma selenu – selenometionina
Polecana forma cynku – pikolinian cynku

UWAGA

Dawki powinny być dobierane indywidualnie.

Przy suplementacji cynkiem trzeba zadbać o źródła miedzi w diecie, którą cynk wypiera.

Chroniczny stres

Stres jakikolwiek: praca, problem z partnerem, dzieckiem, zbyt dużo ćwiczeń, zbyt mało odpoczynku, za dużo i za mało jedzenia – TO WSZYSTKO STRES!

Pod wpływem stresu organizm zwiększa wydzielanie kortyzolu (tzw. hormon stresu), który w nadmiarze sieje spustoszenie w organizmie, może:
– zwiększać insulinooporność,
– obniżać stężenia testosteronu, estrogenu i progesteronu,
– zwiększać ilość tkanki tłuszczowej,
– utrudniać budowę mięśni,
– a także negatywnie wpływa na tarczycę, utrudniając konwersję hormonów i zwiększając poziom rT3.

Im więcej stresu Ci towarzyszy, tym wyższy będzie poziom kortyzolu i tym większe szkody wyrządzi Twojej tarczycy.

Jak sobie pomóc?
– wyeliminuj zbędne stresory ze swojego życia, a przynajmniej staraj się je zredukować do absolutnego minimum
– zadbaj o właściwą kaloryczność i odżywczość swojej diety
– wysypiaj się
– dbaj o właściwą regenerację
– sprawiaj sobie przyjemności
– wprowadź niezbędną i celowaną suplementację

Chroniczny niedobór snu

Notoryczne niedosypianie, a przez to słaba regeneracja – bez niespodzianek – prowadzą do problemów z konwersją hormonów i do podwyższenia poziomu odwróconej trójjodotryroniny.


Jaka ilość snu jest optymalna?
To kwestia indywidualna, ale przyjmuje się, że ABSOLUTNE MINIMUM to pełne 6 godzin  wysokiej jakości snu. A najlepiej 7-8 😉 w chłodnym, cichym i ciemnym pomieszczeniu, z dala od komórki, laptopa i telewizora.
Jeśli potrzebujesz wspomagania, pomyśl o wprowadzeniu melatoniny, waleriany, szyszek chmielu, magnezu przed snem.

Znana z uspokajającego działania melisa nie jest polecana przy niedoczynności tarczycy!

Problemy z jelitami

Jelita mają ostatnio swoje pięć minut 🙂 I dobrze, bo długo ich wartość była mocno niedoceniana.
Jelita powiązane są z hormonami, neuroprzekaźnikami, mają niesamowity potencjał metaboliczny i enzymatyczny. W ogromnym stopniu wpływają na nasze zdrowie, na samopoczucie fizyczne i psychiczne, decydują też oczywiście o naszej odporności.
Co ważne dla niedoczynnych, około 20% konwersji hormonów tarczycy zachodzi w jelitach! I znów, ich dysfunkcja może ograniczać konwersję i prowadzić do wyższych poziomów rT3. 
ZJD, SIBO, refluks żołądkowy, gazy, wzdęcia, zaparcia, biegunka – zastanów się, czy te problemy Cię nie dotyczą?

Stany zapalne

Zwiększenie ogólnoustrojowego stanu zapalnego, takiego jak podczas urazu, zapalenia, a nawet głodu, prowadzi do zwiększonego metabolizm biologicznie aktywnego T3 do nieaktywnego odwrotnego T3. 
Ciągłe zmęczenie, ból stawów, kości, mięśni, bóle głowy – mogą wskazywać na stan zapalny w organizmie. 
Jeśli podejrzewasz u siebie taki problem, na wstępie wykonaj badania markerów stanu zapalnego: CRP, OB i ferrytyna. Wyniki będą dobrym punktem wyjścia do dalszych działań.

Czy możesz samodzielnie zniwelować stan zapalny?
Możesz. Sama zmiana diety: ograniczenie produktów wysoce przetworzonych, cukru, tłuszczu trans, wprowadzenie produktów przeciwzapalnych, kwasów Omega 3 mogą zdziałać cuda.

Zbyt duże dawki hormonu tarczycy – lewotyroksyny

Last but not least!

Pierwsza wizyta u endokrynologa, stwierdzona niedoczynność tarczycy, wprowadzenie hormonu T4 (Letrox, Euthyrox).

Kolejna wizyta u lekarza, zwiększenie hormonu. I tak dalej, i dalej.. Znasz to?

Brak poprawy samopoczucia, brak eliminacji przyczyny problemu i dalsze dokładanie T4 to jak dolewanie oliwy do ognia. W przypadku, gdy organizm ma trudności z konwersją T4 do T3, zwiększanie lewotyroksyny będzie tylko potęgowało problem. Nadmiar niewykorzystanego T4 będzie odkładany do rT3 i pogorszy Twoje samopoczucie.

Uwierz mi, sama przez to przechodziłam.

GDZIE ZBADAĆ rT3, czy warto i jak interpretować wyniki?



Zastanów się, czy Twój lekarz wymaga od Ciebie pełnego panelu tarczycy (TSH, fT3, fT4, przeciwciała aTPO, aTG), czy zwraca uwagę na konwersję hormonów?
Czy pyta o Twoje odżywianie, o suplementację, o aktywność fizyczną?
Jeśli nie – poszukaj innego lekarza. Najlepiej takiego, który bierze pod uwagę włączanie hormonu T3 do stabilizacji pracy tarczycy.

Zastanów się też, czy wystarczająco dbasz o siebie, czy eliminujesz wymienione wyżej czynniki ryzyka, które mogą utrudniać unormowanie pracy Twojej tarczycy?
Jeśli nie – wiesz, co robić.
A jeśli robisz wszystko, co zrobić można, wyniki badań są zadowalające, a Ty w dalszym ciągu odczuwasz objawy niedoczynności – zainteresuj się tematem rT3.

Od niedawna badanie można wykonać w laboratoriach Diagnostyka i Alab.
Co ważne, interpretacja nie jest oczywista – co uzupełnię we wpisie o interpretacji wyników badania tarczycy.

Zaznaczam, że temat wśród polskich lekarzy z reguły nie istnieje, a i na świecie są spory co do wpływu wartości rT3 na leczenie chorób tarczycy.




ŹRÓDŁA:
https://www.frontiersin.org/articles/10.3389/fendo.2018.00097/full
https://thyroidpatients.ca/2018/07/29/do-you-have-reverse-t3/
http://www.medycynawet.edu.pl/images/stories/pdf/pdf2006/12/200612s13621365.pdf
https://stopthethyroidmadness.com/reverse-t3/
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3978663/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/20351569/
https://www.restartmed.com/reverse-t3/

Magda-suchan-specjalista-dietetyk-trener-forma-na-widelcu-blog-zdrowie-kuchnia-trening-plany-żywieniowe-plany-treningowe-treningi-personalne-opieka-all-inclusive

Rzadko pokazuję przemiany osób, z którymi współpracuję, choć nierzadko są one warte poznania.
Za każdą z nich kryje się jakaś historia, dużo ciężkiej pracy, wzloty i upadki. Każda taka historia to człowiek, który walczy o siebie, o zmianę nie tylko w ciele, ale też w głowie.

 


Jak wrócić do formy po ciąży? Historia Joanny.

 


Poznajcie Aśkę – mamę, żonę, jedną z moich siłaczek i jedną z moich największych dum!

 

Na wstępie trochę cyferek 🙂

 

Magda-suchan-specjalista-dietetyk-trener-forma-na-widelcu-blog-zdrowie-kuchnia-trening-plany-żywieniowe-plany-treningowe-treningi-personalne-opieka-all-inclusive

Pomiary – podsumowanie redukcji.

 

I zdjęcia dla porównania 🙂

 

Magda-suchan-specjalista-dietetyk-trener-forma-na-widelcu-blog-zdrowie-kuchnia-trening-plany-żywieniowe-plany-treningowe-treningi-personalne-opieka-all-inclusive

Asia w końcówce ciąży i teraz.

 



Z Aśką znamy się nie od dzisiaj. Trafiła do mnie w 2017 roku, kiedy to wraz ze swoimi kompleksami postanowiła udać się na siłownię..

 

 

Magda: Asia, od kiedy my się znamy? Jak to się zaczęło?

 

Asia: 2017? Tak mi się wydaje. W lutym pierwszy raz poszłam do Ciebie na siłownię – w imieniny mojej mamy.

 

M: Tak, zgadza się! A opowiedz, czemu właśnie siłownia i czemu nie poszłaś tam sama?

 

A: To były czasy, kiedy godzinami potrafiłam siedzieć na You Tube i wyszukiwać fit filmiki… Bardzo spodobało mi się wtedy podnoszenie ciężarów przez babki, ale bałam się, że sama zrobię sobie krzywdę. Ćwiczyłam już kiedyś z Chodakowską i skończyło się to bólem pleców, no i umówmy się – nijak się to miało do dźwigania, o jakim myślałam. Inna kwestia – moje kompleksy i zaniżona samoocena skutecznie powstrzymywały mnie przed samodzielnymi ćwiczeniami na siłowni. Byłam absolutnie przekonana, że wszyscy będą się na mnie patrzeć i mnie oceniać. Początkowo pomoc zaoferował mi mój eks narzeczony, ale zrezygnował jeszcze zanim zaczęliśmy. Finalnie sama zaczęłam szukać pomocy w internecie – najlepiej takiego miejsca, gdzie ćwiczyłyby same kobiety 😉

M: Finalnie trafiłaś na siłownię, gdzie facetów było nie mało..

A: Tak! Trafiłam do Ciebie, bo Ciebie mi polecono, drugim powodem wyboru tego miejsca była pewność, że nie spotkam tam znajomych z pracy, na czym bardzo mi wtedy zależało.

M: I zaczęłyśmy działać, i siłowo, i dietetycznie. I pamiętam, że na początku nie obeszło się bez dramatów 🙂 Jakie miałaś wtedy odczucia? Opowiedz.

A: To były prawdziwe dramaty! Jak pierwszy raz poszłam do Ciebie na siłownię to dosłownie tydzień byłam chora, nie wiem, czy nawet nie miałam gorączki,  a chodziłam tip topami. Choć na wstępie sprawdzałaś tylko moją mobilność, ja prawie umarłam!

M: Haha, to prawda, zaczynałyśmy od zupełnych podstaw, ale nie ćwiczyłaś wcześniej w taki sposób, więc był to pewnego rodzaju “szok” dla Twojego ciała.

A: Tak, było ciężko, ale moja duma nie pozwoliła mi się przyznać przed Tobą.
Część znajomych odradzała mi wtedy takie treningi, bo skoro jest tak ciężko, najlepiej się poddać…
Na szczęście miałam jednoosobową grupę wsparcia w postaci mojego przyjaciela, który mocno mnie podbudował i zmotywował, żeby się nie poddawać. I tak dotarłam na kolejny, już poważniejszy trening. 

M: I ćwiczyłyśmy razem raz w tygodniu, a sama przychodziłaś jeszcze dwa razy, żeby trening odbywał się trzy razy w tygodniu. A jaki miałaś wtedy cel związany z siłownią i zmianą odżywiania?

A: Nie byłam wtedy gruba, byłam taka rozlana, taki skinny fat?! Chciałam coś z tym zrobić, na pewno potrzebowałam też podbudować się psychicznie, popracować nad samooceną. A chyba łatwiej było mi zacząć od ciała, niż od głowy… I wkręciłam się!

 

M: Byłaś bardzo sumienna. Rzadko zdarzało się, żeby wypadł Ci jakiś trening. I nie bałaś się ćwiczyć, dzięki czemu i fajnie się z Tobą pracowało, i szybko pojawiały się efekty.
Jak długo trenowałaś pod moim okiem?

A: Do ciąży, do listopada 2018 roku. Pamiętam, że dowiedziałam się, że jestem w ciąży zaraz po maksach z Tobą w martwym ciągu! Bałam się, czy nie zrobiłam sobie krzywdy! Ale jak widać, Małej nic nie jest 😉 Przestałam trenować bodaj w ósmym tygodniu ciąży, bo dostałam zakaz od lekarza.

M: Jak kończyłyśmy wtedy współpracę, jaki miałaś stosunek do swojego ciała?

A: Znasz mnie i wiesz, że ja nigdy nie byłam z siebie zadowolona. Nigdy nie widziałam zmian, dopiero, kiedy słyszałam od Ciebie czy znajomych: “jakie plecy! jaki zrobiony poślad!”, coś docierało. Ale wciąż niewiele.. Na pewno furorę zrobiły moje odkryte i umięśnione plecy podczas ślubu. To było fajne 🙂

 

Magda-suchan-specjalista-dietetyk-trener-forma-na-widelcu-blog-zdrowie-kuchnia-trening-plany-żywieniowe-plany-treningowe-treningi-personalne-opieka-all-inclusive

Plecy Aśki podczas ślubu 🙂



M: Pamiętam! Sama je wtedy widziałam i czułam się poniekąd ich matką :)) A z jaką masą ciała skończyłaś swoje treningi?

A: Zaraz przed ciążą ważyłam 62 kg, w 36 tygodniu ważyłam plus 21 kg! Urodziłam w 38. tygodniu, więc tej masy na pewno było więcej, ale już chyba nie chciałam wiedzieć ile, unikałam wagi. Myślałam tylko o tym, żeby z Małą było wszystko w porządku. No i jadłam..  A jadłam wtedy takie rzeczy, że wcześniej bym siebie o to nie podejrzewała! Co ciekawe, nie mogłam patrzeć na uwielbianą owsiankę, a zajadałam się pasztetową!
Jak urodziłam, starałam się jeść w miarę zdrowo – wbiłaś mi to do głowy 🙂 starałam się ruszać, ale nie było w tym składu, “waga” zatrzymała się na poziomie 72 kg i stała jak zaklęta, razem z obwodami…

M: Potem przyszedł koronawirus i odezwałaś się do mnie najpierw w kwestii treningu, następnie przyszedł czas na wspomaganie dietetyczne. Pamiętam, że jak potem rozmawiałyśmy, wspominałaś, że jadłaś mało, podświadomie spodziewając się efektu odchudzania, ale takiego nie było. A nie uczyłam Cię głodzenia się!

A: Tak, wiem, do tego pojawiły się spadki energii, osłabienie, duszności, palpitacje serca.

M: Czyli tego jedzenia było za mało?

A: Na to wygląda. Choć wcześniej wiele się przy Tobie nauczyłam, po ciąży nie miałam czasu i głowy do tego, żeby zastanawiać się ile jeść, co jeść. Nie chudłam, czułam się źle fizycznie i psychicznie, sama nie mogłam sobie z tym poradzić. Nie chciałam dłużej błądzić.

M: Jak długo trwała Twoja redukcja pod moim okiem?

A: Teraz mamy 11 tydzień, ale teraz jest czas zwiększonej kaloryczności 🙂

M: A wiesz, że kaloryczność Twojej diety była naprawdę wysoka? Na początku nawet sama myślałam, że zbyt wiele się nie wydarzy i będą potrzebne cięcia, a okazało się, że przez ten czas nie musiałam niczego zmieniać. Szłaś jak burza!
Warto tu zaznaczyć, że trzymałaś się, co prawda, obranego rozkładu energetycznego, ale w ramach tego mogłaś włączać produkty, które lubisz (czyt. słodycze).
Asia, z czym miałaś przez ten czas problem?

A: Mam słabość do ciast 🙂 Fakt, że takie odstępstwa mogły się pojawiać sprawiał, że nie czułam, że jestem na jakiejś diecie. Zresztą, cały plan oparty był o produkty, które lubię, dlatego nie miałam problemu, żeby się go trzymać. Do tego na pewno dużym ułatwieniem była możliwość gotowania na dwa dni i wybór potraw, które w danym momencie mi odpowiadały, przydatne były też podane zamienniki, które mogłam ustawiać pod siebie, przez co nic się nie marnowało. Nieoceniona była też pomoc męża, który pilnował, żeby “makro” się zgadzało 🙂

M: Jedzenie jedzeniem. A czy powrót na siłownię był trudny? W trakcie redukcji trenowałaś trzy razy w tygodniu i codziennie chodziłaś na spacery z Małą – a te spacery wciąż są tak mocno niedoceniane..

A: Spacery to nasza norma, nie trzeba mnie było do nich namawiać. Ale fakt, nie zdawałam sobie sprawy, że mają takie znaczenie. A powrót na siłownię nawet nie był trudny, najpierw ćwiczyłam w domu z gumami – z zestawami ćwiczeń, które dostałam od Ciebie. Czułam, że to mnie przygotowało do powrotu do ciężarów. To, co mnie cieszy, to fakt, że choć miałam tak długą przerwę, siła szybko wróciła.

M: Szybko, bardziej musiałam Cię teraz hamować, niż zachęcać do zwiększania obciążenia 😉
Asia, a jak teraz wygląda Twoje postrzeganie siebie? Bo zmiany w ciele – jak na tak krótki czas – są ogromne!

 

Magda-suchan-specjalista-dietetyk-trener-forma-na-widelcu-blog-zdrowie-kuchnia-trening-plany-żywieniowe-plany-treningowe-treningi-personalne-opieka-all-inclusive

Asia zaraz po powrocie na siłownię i teraz.




A: Tak, obwody mocno poleciały! Sama byłam zaskoczona, że poszło tak sprawnie.
Ale mimo że włączyłam trening na siłowni, ciało nie jest już tak jędrne, szczególnie na brzuchu. Na pewno jednak budujące jest, że ten brzuch – mimo ciąży i gorszego napięcia skóry – naprawdę wygląda dobrze. Widzę nawet jakiś zarys mięśni.
Co do mojego postrzegania siebie, przed ciążą wcale nie czułam się szczupła! A jak oglądałam zdjęcia z tego czasu, będąc w ciąży, nie wiedziałam, czego ja wtedy od siebie chciałam! Jaka ja byłam głupia! Myślenie zmieniło mi się niemal o 180 stopni! W ciąży czułam się mocno nieatrakcyjnie. Teraz jest naprawdę dobrze. Podobam się sobie i na pewno moja samoocena uległa poprawie.

M: A co mogłabyś teraz powiedzieć świeżym mamom?

A: Że choć wcale nie jest łatwo, wszystko da się zrobić! Dzidzia jest najważniejsza, ale nie wolno rezygnować przy tym z siebie. I tu nie chodzi tylko o ciało, ale też o brak energii, brak siły, żeby pójść z dzieckiem na spacer, żeby umyć podłogę. Ja, która parę miesięcy temu dźwigałam prawie 90 kg w martwym ciągu, chwilę temu musiałam robić przerwę po przejściu kilku metrów z wózkiem! Kiedy czujesz się ze sobą źle, nie akceptujesz siebie, warto coś z tym zrobić, a nie płakać w kącie i narzekać, że jesteś gruba. I pamiętaj, że wcale nie musisz robić wszystkiego na 100%, żeby widzieć efekty.
Warto porozmawiać z partnerem, z rodzicami, zaplanować chwilę dla siebie tak, by nikt na tym nie cierpiał i nie narzekał.

Zadbanie o siebie to nie jest egoizm. Jak mama jest szczęśliwa to i Dzidzia, i Padre są szczęśliwi 🙂


M: To chyba najlepsze podsumowanie. Dzięki Asia!

 

 

Na wstępie kluczowe pytanie – czy jeśli dbam oswoją dietę, o jej jakość i różnorodność, czy potrzebuję suplementacji?

Może tak być.
Czemu?

Jedna kwestia to indywidualne zapotrzebowanie danego organizmu, któremu nie zawsze jesteśmy w stanie sprostać – kwestia stanu zdrowia, trybu życia, aktywności danej osoby.

Dwa – trzeba być wielkim optymistą, by wierzyć, że dostępna nam żywność jest zasobna we wszystkie witaminy i minerały.

 

 

Jakie suplementy warto wdrożyć, by wesprzeć system odpornościowy?

 

WITAMINA D 3

Witamina D to niejedna, a kompleks witamin:

  • D1 (kalcyferol) – znajdziemy ją w tranie
  • D2 (ergokalcyferol) – znajdziemy ją w roślinach
  • D3 (cholekalcyferol) – powstaje w tkance ludzi i zwierząt

Co ciekawe, D3 jest jedną z niewielu witamin, którą organizm potrafi wyprodukować endogennie (wewnętrznie). Potrzebuje do tego promieniowania ultrafioletowego (UVB – frakcja B), które umożliwia przemianę zawartego w skórze 7-dehydrocholesterolu (tzw. prowitaminy D3) w cholekalcyferol (witamina D3). I świetnie, bo oznacza to, że niezbędną nam witaminę dostajemy za darmo. Czyżby? Nie do końca.

W Polsce synteza witaminy D pod wpływem działania słońca zachodzi właściwie tylko przez parę godzin w ciągu dnia w czasie lata. Wg zaleceń europejskich do skórnej syntezy witaminy wystarczająca jest ekspozycja na słońce minimum 18% powierzchni skóry w godzinach 10.00–15.00, codziennie przez minimum 15 minut, bez stosowania kremów z filtrem. Wg badań, osoby o jasnej karnacji potrzebują 20 minut na pełnym słońcu (aż do lekkiego zaczerwienienia), by wytworzyć ok. 250 μg witaminy D.  Osoby o ciemniejszej karnacji potrzebują około 5-10 razy więcej czasu! Trzeba zaznaczyć, że intensywność skórnej syntezy witaminy D wraz z wiekiem się zmniejsza. Od października do marca synteza witaminy jest niemożliwa, dlatego niezbędna staje się suplementacja.

Żeby mieć pewność, jaką dawkę przyjmować, poleca się oznaczenie jej poziomu w laboratorium (badanie z krwi).

Wybierając produkt suplementacyjny we własnym zakresie, warto sięgać po leki OTC (bez recepty), jak np. Vigantol, Vigantoletten, jeśli wybieramy suplement, polecam sprawdzonych producentów, żeby mieć pewność, że to, co przyjmujemy, jest tym faktycznie, co wyczytamy na opakowaniu. Dobrze też szukać produktów, które w składzie mają dodatek tłuszczu – wtedy witamina lepiej się wchłonie. Po ok.2 miesiącach suplementacji polecam ponowne oznaczenie poziomu witaminy, by upewnić się, że jej poziom rośnie, i na tej podstawie zaktualizować dobraną dawkę.

 

TRAN, KWASY OMEGA 3

..bo jak holenderskie przysłowie mówi: „Gdzie ludziska jedzą śledzie, tam doktorom się nie wiedzie” 😉

Według Norm Żywienia 2017  kwasy omega 3 EPA i DHA w diecie osoby dorosłej powinny stanowić 250mg / dobę.

Takie zalecenia można bez większego problemu wypełnić, spożywając tłustą rybę 2 razy w tygodniu. Jeśli ktoś ryb unika i przez to nie jest w stanie wypełnić rekomendacji IŻŻ, niezbędna może się okazać suplementacja – samymi kwasami lub tranem.

 

OMEGA 3

 

Na rynku propozycji jest sporo. To, na co warto zwracać uwagę to producent (polecam sprawdzonych) i podana ilość poszczególnych kwasów w kapsułce. Zgodnie z przyjętymi w ostatnich czasach zalecanymi normami powinno się przyjmować około 1000mg kwasów EPA i DHA dziennie.

Większość dostępnych na rynku produktów zawiera od 50-60mg do maksymalnie 200-300mg EPA i DHA.

Tran 

Tranem określamy wyłącznie olej z wątroby dorsza i ryb dorszowatych! I taka informacja powinna widnieć na opakowaniu, jeśli takowej brak, sięgamy po inny produkt.

Co ma w sobie tran:

  • witaminy A i D
  • kwasy omega 3 – DHA, EPA

Jeśli smak tranu jest dla Ciebie nie do przejścia – sięgnij po wersję z aromatem (polecam cytrynowy) lub wersję kapsułkową.

Marki polecane: Lysi, Gal, Moller’s

Co z zanieczyszczeniami?

Kupując prawidłowo oznaczony produkt od dobrego producenta w zasadzie możemy być pewni, że spożywając go, nic nam nie grozi – każdy dostępny na rynku produkt musi być przebadany i bezpieczny do użycia.

POKRZYWA – SOK, NAPAR

Do celów leczniczych wykorzystywane są liście, zbierane przed kwitnieniem, korzenie – wykopywane jesienią

lub wczesną wiosną oraz całe ziele.

Pokrzywa ma właściwości immunologiczne oraz immunomodulujące – oznacza to, że zależnie od potrzeb organizmu zwiększa lub zmniejsza aktywność komórek odpornościowych. Pokrzywa pobudza proces niszczenia chorobotwórczych bakterii, zwalcza infekcje wirusowe i grzyby, wspomaga też wytwarzanie limfocytów typu T – komórek produkujących przeciwciała, sprzyja tworzeniu interferonów -białek, które pobudzają organizm do walki z patogenami.

Gotowy sok z pokrzywy i zioła do parzenia kupisz w aptece, sklepie zielarskim.

 

CZYSTEK

Ziele i liście czystka rekomendowane są jako surowce działające przeciwwirusowo, antybakteryjnie, przeciwgrzybiczo i wzmacniająco na układ immunologiczny.

Produkty z czystkiem dostępne są pod różnymi postaciami, np. jako suszone ziele lub liście, herbatki, kapsułki zawierające ekstrakt. Kupując herbatę, najlepiej szukać takiej, w której składzie będą liście i kwiaty, nie łodygi. Napar z czystka można parzyć kilkukrotnie. Świetnie smakuje z dodatkiem cytryny.

I ciekawostka – porównanie aktywności przeciwutleniaczy w znanych napojach.

Potencjał antyoksydacyjny (mmol Trolox / Liter)
Herbatka czystek 24,0
Zielona herbata 8,5
Czarna herbata 3,1
Herbata z rumianku < 1,0
Czerwone wino 5,3
Sok z czarnego bzu 7
Sok z wiśni 4,8
Sok z cytryny ( świeży) < 1,0
Witamina C 5,6

Źródło: Instytut LEFO w Ahrensburg 2000r.

 

LAKTOFERYNA

Laktoferyna to funkcjonalne białko mleka ssaków, występujące naturalnie w mleku kobiecym. Laktoferynę cechuje szerokie spektrum działania, m.in. wykazuje działanie przeciwdrobnoustrojowe, przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze, przeciwpasożytnicze, przeciwwirusowe, immunomodulujące, przeciwzapalne.

Laktoferyna jest składnikiem siary (colostrum), którą możemy kupić jako suplement diety. Laktoferyna sama w sobie sprzedawana też jest kapsułkach i saszetkach.

Uwaga, z laktoferyną mogą mieć problem osoby z alergią na białka mleka krowiego, wówczas lepiej zainteresować się np. colostrum wołowym (np. z firmy Aliness).

 

CZARNUSZKA – NASIONA, OLEJ Z CZARNUSZKI

Czarnuszka jest dobra na wszystko J
To jeden z najlepszych wspomagaczy odporności- stymuluje komórki odpornościowe i wpływa na wzrost interferonu, chroni komórki przed wpływem wirusów i zwiększa poziom przeciwciał. Czarnuszka ma także silne właściwości antybiotyczne, antyoksydacyjne i antyhistaminowe, polecana jest szczególnie alergikom.

Do codziennego żywienia warto włączyć ziarenka i olej z czarnuszki (kuracje olejem należy robić z przerwami).

 

JEŻÓWKA PURPUROWA (ECHINACEA PURPUREA)

Jeżówka w Europie jest hodowana i ze względu na właściwości lecznicze, i jako roślina ozdobna. W lecznictwie najczęściej stosuje się przetwory z ziela i korzenia rośliny.

 

Ekstrakt z jeżówki ma działanie immunostymulujące, przeciwwirusowe, przeciwgrzybicze, przeciwbakteryjne, przeciwbólowe, działa napotnie, przeciwgorączkowo i przeciwzapalnie. Pobudza fagocytozę makrofagów i granulocytów, podnosi liczbę i aktywność limfocytów grasicozależnych T i limfocytów NK (Natural Killers).

Preparaty z jeżówki należy stosować regularnie i przez dłuższy czas, by zauważyć odczuwalne efekty lecznicze. Po około 3-4 tygodniach dobrze zrobić 14 dniową przerwę w przyjmowaniu jeżówki.

Przeciwwskazaniem do korzystania z preparatów z jeżówką jest ciężkie uszkodzenie wątroby, gruźlica, białaczka, leukocytoza, kolagenoza, układowy toczeń rumieniowaty, stwardnienie rozsiane, AIDS, astma atopowa u dzieci. W przypadku ciąży, karmienia piersią – można stosować tylko po konsultacji z lekarzem.

 

KURKUMA

Kurkuma, inaczej ostryż długi, znana jest przede wszystkim w.. kuchni J Jej kłącza mają charakterystyczne, intensywnie żółte zabarwienie, wyrazisty zapach oraz gorzko-pikantny smak. Od pewnego czasu coraz głośniej mówi się o niej w kontekście pozytywnego wpływu na stan zdrowia. Kurkuma zawiera dużą ilość aktywnych biologicznie kurkuminoidów, których najpopularniejszym przedstawicielem jest kurkumina, a ta działa jak naturalny antybiotyk, jest pomocna w zwalczaniu bakterii, wirusów i odpowiedzialnych za kandydozę grzybów.

Kurkumę dobrze kupować ze sprawdzonych źródeł, najlepiej z upraw ekologicznych, a na pewno nie z Chin – taki produkt może być mocno zanieczyszczony metalami ciężkimi.


Kurkumę można dosypywać do potraw, można przygotowywać z niej napary. Można też kupić świeżą kurkumę, np. w Lidlu, i ścierać ją do potraw. Co ważne, pieprz (zawarta w nim piperyna) i tłuszcz wspomagają wchłanialność kurkuminy! Jeśli komuś z aromatem kurkumy nie po drodze, można kupić kurkuminę w tabletkach.

 

 

 

 

 

ŹRÓDŁA:

Pieszak M., Mikołajczak P.Ł, Właściwości lecznicze pokrzywy zwyczajnej (Urtica dioica L.) w: Postępy Fitoterapii 4/2010, s. 199-204
Zdrojewicz Z., Adamek M., Artur Machelski A., Ewa Wójcik E., Wpływ kwasów tłuszczowych (omega) zawartych w rybach na organizm człowieka w: Medycyna Rodzinna 3/2015, s. 137-143
Kubica P., Halina Ekiert H., Ekiert R.J., Szopa A.,  Gatunki rodzaju Cistus sp. – taksonomia, występowanie, skład chemiczny, aplikacje terapeutyczne i badania biotechnologiczne w: Postępy Fitoterapii 3/2016, s. 179-188
http://www.phmd.pl/api/files/view/1888.pdf – dostęp: 08.10.2019 r
http://www.phmd.pl/api/files/view/29611.pdf – dostęp: 08.10.2019 r
http://www.nowinylekarskie.ump.edu.pl/uploads/2013/3/222_3_82_2013.pdf – dostęp: 10.10.2019 r
http://www.postepyfitoterapii.pl/wp-content/uploads/2016/02/pf_2015_223-236.pdf – dostęp: 04.10.2019 r.