Magda-suchan-specjalista-dietetyk-trener-forma-na-widelcu-blog-zdrowie-kuchnia-trening-plany-żywieniowe-plany-treningowe-treningi-personalne-opieka-all-inclusive

Rzadko pokazuję przemiany osób, z którymi współpracuję, choć nierzadko są one warte poznania.
Za każdą z nich kryje się jakaś historia, dużo ciężkiej pracy, wzloty i upadki. Każda taka historia to człowiek, który walczy o siebie, o zmianę nie tylko w ciele, ale też w głowie.

 


Jak wrócić do formy po ciąży? Historia Joanny.

 


Poznajcie Aśkę – mamę, żonę, jedną z moich siłaczek i jedną z moich największych dum!

 

Na wstępie trochę cyferek 🙂

 

Magda-suchan-specjalista-dietetyk-trener-forma-na-widelcu-blog-zdrowie-kuchnia-trening-plany-żywieniowe-plany-treningowe-treningi-personalne-opieka-all-inclusive

Pomiary – podsumowanie redukcji.

 

I zdjęcia dla porównania 🙂

 

Magda-suchan-specjalista-dietetyk-trener-forma-na-widelcu-blog-zdrowie-kuchnia-trening-plany-żywieniowe-plany-treningowe-treningi-personalne-opieka-all-inclusive

Asia w końcówce ciąży i teraz.

 



Z Aśką znamy się nie od dzisiaj. Trafiła do mnie w 2017 roku, kiedy to wraz ze swoimi kompleksami postanowiła udać się na siłownię..

 

 

Magda: Asia, od kiedy my się znamy? Jak to się zaczęło?

 

Asia: 2017? Tak mi się wydaje. W lutym pierwszy raz poszłam do Ciebie na siłownię – w imieniny mojej mamy.

 

M: Tak, zgadza się! A opowiedz, czemu właśnie siłownia i czemu nie poszłaś tam sama?

 

A: To były czasy, kiedy godzinami potrafiłam siedzieć na You Tube i wyszukiwać fit filmiki… Bardzo spodobało mi się wtedy podnoszenie ciężarów przez babki, ale bałam się, że sama zrobię sobie krzywdę. Ćwiczyłam już kiedyś z Chodakowską i skończyło się to bólem pleców, no i umówmy się – nijak się to miało do dźwigania, o jakim myślałam. Inna kwestia – moje kompleksy i zaniżona samoocena skutecznie powstrzymywały mnie przed samodzielnymi ćwiczeniami na siłowni. Byłam absolutnie przekonana, że wszyscy będą się na mnie patrzeć i mnie oceniać. Początkowo pomoc zaoferował mi mój eks narzeczony, ale zrezygnował jeszcze zanim zaczęliśmy. Finalnie sama zaczęłam szukać pomocy w internecie – najlepiej takiego miejsca, gdzie ćwiczyłyby same kobiety 😉

M: Finalnie trafiłaś na siłownię, gdzie facetów było nie mało..

A: Tak! Trafiłam do Ciebie, bo Ciebie mi polecono, drugim powodem wyboru tego miejsca była pewność, że nie spotkam tam znajomych z pracy, na czym bardzo mi wtedy zależało.

M: I zaczęłyśmy działać, i siłowo, i dietetycznie. I pamiętam, że na początku nie obeszło się bez dramatów 🙂 Jakie miałaś wtedy odczucia? Opowiedz.

A: To były prawdziwe dramaty! Jak pierwszy raz poszłam do Ciebie na siłownię to dosłownie tydzień byłam chora, nie wiem, czy nawet nie miałam gorączki,  a chodziłam tip topami. Choć na wstępie sprawdzałaś tylko moją mobilność, ja prawie umarłam!

M: Haha, to prawda, zaczynałyśmy od zupełnych podstaw, ale nie ćwiczyłaś wcześniej w taki sposób, więc był to pewnego rodzaju “szok” dla Twojego ciała.

A: Tak, było ciężko, ale moja duma nie pozwoliła mi się przyznać przed Tobą.
Część znajomych odradzała mi wtedy takie treningi, bo skoro jest tak ciężko, najlepiej się poddać…
Na szczęście miałam jednoosobową grupę wsparcia w postaci mojego przyjaciela, który mocno mnie podbudował i zmotywował, żeby się nie poddawać. I tak dotarłam na kolejny, już poważniejszy trening. 

M: I ćwiczyłyśmy razem raz w tygodniu, a sama przychodziłaś jeszcze dwa razy, żeby trening odbywał się trzy razy w tygodniu. A jaki miałaś wtedy cel związany z siłownią i zmianą odżywiania?

A: Nie byłam wtedy gruba, byłam taka rozlana, taki skinny fat?! Chciałam coś z tym zrobić, na pewno potrzebowałam też podbudować się psychicznie, popracować nad samooceną. A chyba łatwiej było mi zacząć od ciała, niż od głowy… I wkręciłam się!

 

M: Byłaś bardzo sumienna. Rzadko zdarzało się, żeby wypadł Ci jakiś trening. I nie bałaś się ćwiczyć, dzięki czemu i fajnie się z Tobą pracowało, i szybko pojawiały się efekty.
Jak długo trenowałaś pod moim okiem?

A: Do ciąży, do listopada 2018 roku. Pamiętam, że dowiedziałam się, że jestem w ciąży zaraz po maksach z Tobą w martwym ciągu! Bałam się, czy nie zrobiłam sobie krzywdy! Ale jak widać, Małej nic nie jest 😉 Przestałam trenować bodaj w ósmym tygodniu ciąży, bo dostałam zakaz od lekarza.

M: Jak kończyłyśmy wtedy współpracę, jaki miałaś stosunek do swojego ciała?

A: Znasz mnie i wiesz, że ja nigdy nie byłam z siebie zadowolona. Nigdy nie widziałam zmian, dopiero, kiedy słyszałam od Ciebie czy znajomych: “jakie plecy! jaki zrobiony poślad!”, coś docierało. Ale wciąż niewiele.. Na pewno furorę zrobiły moje odkryte i umięśnione plecy podczas ślubu. To było fajne 🙂

 

Magda-suchan-specjalista-dietetyk-trener-forma-na-widelcu-blog-zdrowie-kuchnia-trening-plany-żywieniowe-plany-treningowe-treningi-personalne-opieka-all-inclusive

Plecy Aśki podczas ślubu 🙂



M: Pamiętam! Sama je wtedy widziałam i czułam się poniekąd ich matką :)) A z jaką masą ciała skończyłaś swoje treningi?

A: Zaraz przed ciążą ważyłam 62 kg, w 36 tygodniu ważyłam plus 21 kg! Urodziłam w 38. tygodniu, więc tej masy na pewno było więcej, ale już chyba nie chciałam wiedzieć ile, unikałam wagi. Myślałam tylko o tym, żeby z Małą było wszystko w porządku. No i jadłam..  A jadłam wtedy takie rzeczy, że wcześniej bym siebie o to nie podejrzewała! Co ciekawe, nie mogłam patrzeć na uwielbianą owsiankę, a zajadałam się pasztetową!
Jak urodziłam, starałam się jeść w miarę zdrowo – wbiłaś mi to do głowy 🙂 starałam się ruszać, ale nie było w tym składu, “waga” zatrzymała się na poziomie 72 kg i stała jak zaklęta, razem z obwodami…

M: Potem przyszedł koronawirus i odezwałaś się do mnie najpierw w kwestii treningu, następnie przyszedł czas na wspomaganie dietetyczne. Pamiętam, że jak potem rozmawiałyśmy, wspominałaś, że jadłaś mało, podświadomie spodziewając się efektu odchudzania, ale takiego nie było. A nie uczyłam Cię głodzenia się!

A: Tak, wiem, do tego pojawiły się spadki energii, osłabienie, duszności, palpitacje serca.

M: Czyli tego jedzenia było za mało?

A: Na to wygląda. Choć wcześniej wiele się przy Tobie nauczyłam, po ciąży nie miałam czasu i głowy do tego, żeby zastanawiać się ile jeść, co jeść. Nie chudłam, czułam się źle fizycznie i psychicznie, sama nie mogłam sobie z tym poradzić. Nie chciałam dłużej błądzić.

M: Jak długo trwała Twoja redukcja pod moim okiem?

A: Teraz mamy 11 tydzień, ale teraz jest czas zwiększonej kaloryczności 🙂

M: A wiesz, że kaloryczność Twojej diety była naprawdę wysoka? Na początku nawet sama myślałam, że zbyt wiele się nie wydarzy i będą potrzebne cięcia, a okazało się, że przez ten czas nie musiałam niczego zmieniać. Szłaś jak burza!
Warto tu zaznaczyć, że trzymałaś się, co prawda, obranego rozkładu energetycznego, ale w ramach tego mogłaś włączać produkty, które lubisz (czyt. słodycze).
Asia, z czym miałaś przez ten czas problem?

A: Mam słabość do ciast 🙂 Fakt, że takie odstępstwa mogły się pojawiać sprawiał, że nie czułam, że jestem na jakiejś diecie. Zresztą, cały plan oparty był o produkty, które lubię, dlatego nie miałam problemu, żeby się go trzymać. Do tego na pewno dużym ułatwieniem była możliwość gotowania na dwa dni i wybór potraw, które w danym momencie mi odpowiadały, przydatne były też podane zamienniki, które mogłam ustawiać pod siebie, przez co nic się nie marnowało. Nieoceniona była też pomoc męża, który pilnował, żeby “makro” się zgadzało 🙂

M: Jedzenie jedzeniem. A czy powrót na siłownię był trudny? W trakcie redukcji trenowałaś trzy razy w tygodniu i codziennie chodziłaś na spacery z Małą – a te spacery wciąż są tak mocno niedoceniane..

A: Spacery to nasza norma, nie trzeba mnie było do nich namawiać. Ale fakt, nie zdawałam sobie sprawy, że mają takie znaczenie. A powrót na siłownię nawet nie był trudny, najpierw ćwiczyłam w domu z gumami – z zestawami ćwiczeń, które dostałam od Ciebie. Czułam, że to mnie przygotowało do powrotu do ciężarów. To, co mnie cieszy, to fakt, że choć miałam tak długą przerwę, siła szybko wróciła.

M: Szybko, bardziej musiałam Cię teraz hamować, niż zachęcać do zwiększania obciążenia 😉
Asia, a jak teraz wygląda Twoje postrzeganie siebie? Bo zmiany w ciele – jak na tak krótki czas – są ogromne!

 

Magda-suchan-specjalista-dietetyk-trener-forma-na-widelcu-blog-zdrowie-kuchnia-trening-plany-żywieniowe-plany-treningowe-treningi-personalne-opieka-all-inclusive

Asia zaraz po powrocie na siłownię i teraz.




A: Tak, obwody mocno poleciały! Sama byłam zaskoczona, że poszło tak sprawnie.
Ale mimo że włączyłam trening na siłowni, ciało nie jest już tak jędrne, szczególnie na brzuchu. Na pewno jednak budujące jest, że ten brzuch – mimo ciąży i gorszego napięcia skóry – naprawdę wygląda dobrze. Widzę nawet jakiś zarys mięśni.
Co do mojego postrzegania siebie, przed ciążą wcale nie czułam się szczupła! A jak oglądałam zdjęcia z tego czasu, będąc w ciąży, nie wiedziałam, czego ja wtedy od siebie chciałam! Jaka ja byłam głupia! Myślenie zmieniło mi się niemal o 180 stopni! W ciąży czułam się mocno nieatrakcyjnie. Teraz jest naprawdę dobrze. Podobam się sobie i na pewno moja samoocena uległa poprawie.

M: A co mogłabyś teraz powiedzieć świeżym mamom?

A: Że choć wcale nie jest łatwo, wszystko da się zrobić! Dzidzia jest najważniejsza, ale nie wolno rezygnować przy tym z siebie. I tu nie chodzi tylko o ciało, ale też o brak energii, brak siły, żeby pójść z dzieckiem na spacer, żeby umyć podłogę. Ja, która parę miesięcy temu dźwigałam prawie 90 kg w martwym ciągu, chwilę temu musiałam robić przerwę po przejściu kilku metrów z wózkiem! Kiedy czujesz się ze sobą źle, nie akceptujesz siebie, warto coś z tym zrobić, a nie płakać w kącie i narzekać, że jesteś gruba. I pamiętaj, że wcale nie musisz robić wszystkiego na 100%, żeby widzieć efekty.
Warto porozmawiać z partnerem, z rodzicami, zaplanować chwilę dla siebie tak, by nikt na tym nie cierpiał i nie narzekał.

Zadbanie o siebie to nie jest egoizm. Jak mama jest szczęśliwa to i Dzidzia, i Padre są szczęśliwi 🙂


M: To chyba najlepsze podsumowanie. Dzięki Asia!

 

 

2 komentarzy:
  1. erotik
    erotik says:

    5 stars
    I am just commenting to let you understand what a nice discovery our girl experienced viewing the blog. She mastered a lot of pieces, including what it is like to possess a wonderful teaching spirit to have most people very easily fully understand specified advanced matters. You actually exceeded her expectations. Many thanks for delivering these valuable, safe, edifying not to mention fun tips about that topic to Julie. Sophie Jordon Strickler

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *