Kortyzol, inaczej “hormon stresu” – to główny hormon glikokortykoidowy produkowany przez nadnercza. Hormon niezbędny do życia. Jego najwyższa produkcja przypada na godziny poranne, a w ciągu dnia spada, by późnym wieczorem umożliwić nam spokojny sen.
Kiedy wydzielanie kortyzolu jest prawidłowe (zatem ani zbyt małe, ani zbyt duże) organizm działa prawidłowo. Kłopoty zaczynają się, gdy jego wydzielanie ulega zachwianiu.

STRES!!

Stres to całkowicie normalna i naturalna reakcja bezwzględnie powiązana z naszym życiem, ale jak ze wszystkim – problem pojawia się, gdy jest go za dużo i przestajemy sobie z nim radzić.
Stresem dla organizmu jest każdy czynnik zewnętrzny i wewnętrzny, który zaburza w jakimś stopniu jego równowagę. Co to znaczy? Do zaburzeń doprowadzić może irytujący szef, korek w drodze do domu, toksyczny związek, w którym tkwimy, ale też zepsuty ząb, alergia lub zbyt wysoki poziom cukru we krwi.


Kortyzol i stres są od siebie zależne, zatem im bardziej się denerwujemy, tym bardziej wzrasta poziom kortyzolu.


STRATY:


– kortyzol negatywnie wpływa na syntezę białek mięśniowych – a oznacza to tyle, że na treningach możesz dawać z siebie wszystko, a podniesiony kortyzol w najlepszym przypadku uniemożliwi Ci zdobywanie mięśni. Czy może być gorzej? Owszem. Może dojść do sytuacji, kiedy wpadniesz w permanentny stan katabolizmu, zatem będziesz tracić mięśnie, na które wcześniej pracowałeś.

– przewlekle podwyższony poziom kortyzolu wpływa na gromadzenie tkanki tłuszczowej, zwłaszcza na twarzy, karku czy w pasie.

– stres może powodować zatrzymywanie wody w organizmie, co zaobserwować mogą i zawodnicy w trakcie przygotowywań do zawodów sylwetkowych, jak i “zwykły” Kowalski, będący na diecie redukcyjnej, czy też osoby, które pracują na zmiany lub zwyczajnie lubią zarywać noce – brak snu to ogromny stresor dla organizm

– utrudnia pracę tarczycy, ograniczając konwersję hormonu T4 do T3 na rzecz konwersji do nieaktywnego hormonu – rT3

– zbyt dużo “hormonu stresu” może zachwiać równowagę w jelitach, co przekłada się na gorsze trawienie i wchłanianie

– prowadzi do zaburzeń snu – budzisz się w okolicach godziny czwartej i nie możesz zasnąć – znasz to?

– organizm starzeje się szybciej, pojawiają się zmarszczki, skóra traci jędrność.


JAK SOBIE POMÓC?

– ogranicz spożycie kofeiny – jedna filiżanka kawy może podnieść poziom kortyzolu o ok. 30%! Jeśli nie wyobrażasz sobie poranka bez małej czarnej – spróbuj wersji bezkofeinowej, a tradycyjną kawę zostaw na później

– ogranicz wysiłek fizyczny – staraj się zamykać trening w godzinie, zrezygnuj lub zmniejsz ilość wysiłku aerobowego

– odpoczywaj, wysypiaj się, zadbaj o dobrą regenerację i fizyczną, i emocjonalną. Masaż, joga, medytacja?

– włącz do suplementacji kwasy tłuszczowe omega 3 – polecam minimum 1500 mg (EPA i DHA łącznie)

– nie zapominaj o magnezie i witaminie C

– spróbuj adaptogenów (są to związki, które zwiększają odporność na stres): Rhodiola Rosea, Ashwagandha

– spróbuj fosfatydyloseryny – znajdziesz ją w kurzych sercach, a jeśli zależy Ci na większych dawkach, powinieneś zaopatrzyć się w odpowiedni suplement

– uśmiechaj się! Choćby na siłę. Śmiech, radość, spędzanie czasu z przyjaciółmi, dobra książka, film; czasem lepszy może okazać się spacer z przyjacielem niż ciężkie zasuwanie na siłowni. 

– ogranicz cukier w swojej diecie. Może przekonasz się do śniadań bez udziału węglowodanów, a spróbujesz zjadać je na kolację? UWAGA, czasami problemem może być zbyta mała ilość węglowodanów w diecie.

– uspokój się! Staraj się unikać wszystkiego, co podnosi Ci poziom… kortyzolu 🙂 Nie denerwuj się błahymi sprawami, naucz się podchodzić do życia z większym luzem. 

    0 komentarzy:

    Dodaj komentarz

    Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
    Feel free to contribute!

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *