Wpisy

Zanim zagłębisz się w temat konwersji, sięgnij po podstawy i przeczytaj TOTO

Konwersja hormonów – o co chodzi?

W gruczole tarczycy znajdują się komórki pęcherzykowe, które wytwarzają trójjodotyroninę (T3) i tyroksynę (T4).
Głównie produkowanym hormonem jest T4, a badanie wolnej tyroksyny (fT4), określa jego stężenie we krwi – wysokie najczęściej wskazuje na nadczynność, a niskie na niedoczynność tarczycy (interpretacji podlegają badania całej trójki tarczycowej!). Aktywnym metabolicznie hormonem jest jednak nie T4, a T3, choć tylko niewielki jego procent produkowany jest przez samą tarczycę. FT3, czyli wolna trójjodotyronina, podaje nam najcenniejszą informację – czy tarczyca działa na pełnych obrotach, a jeśli zażywamy hormony tarczycy – czy dawka leku jest optymalna.  

Przyjmuje się, że tarczyca działała prawidłowo, jeśli dochodzi do przekształcenia (inaczej konwersji) T4 do T3.
FT4 i fT3 optymalnie powinny znajdywać się po dwóch stronach norm (fT4 blisko dolnej, fT3 górnej granicy) lub po jej środku (TU znajdziesz samodzielny przelicznik na wartości procentowe). Trzeba jednak pamiętać, że to teoria, a każdy z nas jest inny, i każdy może inaczej się czuć przy określonych wartościach.

Niemniej, gdy w wynikach badań fT3 jest mniej od fT4 (nawet, jeśli są w normie!), wskazuje to na złą konwersję hormonów tarczycy, co może wiązać się z utrzymującymi się objawami niedoczynności. Problem może się nasilać, gdy przyjmujesz hormony. Czemu? W Polsce lekarze (w ogromnej przewadze) nie interesują cię wynikiem fT3, serwując chorym lewotyroksynę (Euthyrox lub Letrox), czyli samą tyroksynę. Owszem, poziom TSH się zmniejszy, jeśli jednak nie dojdzie do konwersji hormonów, nadal możesz nie mieć siły wstać z łóżka, będzie Ci zimno, będziesz puchnąć i zwiększać się będzie Twoja masa ciała.

WAŻNE!
Problem konwersji nie dotyczy każdego, ale dotyczył mnie, i może też być Twoim problemem. Zanim jednak zaczniesz się go doszukiwać u siebie, sprawdź to, badając całą „trójkę tarczycową”. Na mojej stronie startowej w stopce znajdziesz kupon na zniżkę w ŚLA.

Skąd te problemy z konwersją?

Lista nie jest krótka, najbardziej powszechne czynniki:

  • diety ubogoenergetyczne, głodówki
  • nadmiar stresu (stres= brak snu, brak regeneracji, niedojadanie, przejadanie, stres w pracy, stres w domu…)
  • brak właściwej regeneracji
  • problemy z jelitami
  • problemy z wątrobą
  • otyłość
  • insulinooporność, cukrzyca
  • niedobory witaminowo-mineralne (żelazo, jod, selen, cynk, magnez, mangan, witaminy A, B1,B2, B3, B6 i B12, D3)
  • nadmiar soi w diecie
  • nadmiar alkoholu
  • nadmiar litu, rtęci, ołowiu, chloru, fluoru, bromu
  • pestycydy
  • stosowanie antykoncepcji

Jak poprawić konwersję hormonów?

  • Zadbaj o dietę!

Głównymi składnikami mineralnymi diety, mającymi bezpośredni wpływ na funkcjonowanie tarczycy są: jod, żelazo, cynk i selen. Wśród składników, których niedobór również może sprzyjać upośledzonej funkcji tarczycy wymienia się witaminę A, D, witaminy z grupy B (B2 i B3).

Przed rozpoczęciem suplementacji warto oznaczyć poziom witamin i minerałów w organizmie.

Jod

Ludzki organizm zawiera 15-20 mg jodu, z czego aż 70-80% znajduje się w tarczycy.
Jod (pod postacią jodków) wchłaniany jest z przewodu pokarmowego i dostaje się do osocza krwi, a stamtąd wychwytywany jest przez tarczycę.

Jod jest niezbędny do syntezy hormonów tarczycy – przy niedoborze ich produkcja jest ograniczona, co przekłada się na wzrost stężenia hormonu tyreotropowego (TSH), a następnie obniżenie poziomu hormonów tarczycowych. Niedobór jodu powoduje też powiększenie gruczołu tarczycy i powstanie wola.

 

Zawartość jodu w wybranych produktach

Produkt Zawartość μg jodu/100 g
Dorsz 110
Mintaj 103
Halibut 52
Tuńczyk 50
Makrela 45
Łosoś 44
Sardynka 32
Sola 25
Śledź 24
Brokuły 15
Groch 14
Orzechy laskowe 17

 

Żelazo

Niedobór żelaza w ustroju prowadzi do zmniejszenia syntezy hormonów tarczycy, zwiększenia wydzielania TSH i powiększenia tarczycy, a także do rozwoju jego niedoczynności.

Zawartość żelaza w wybranych produktach – co ważne, sama ilość w danym produkcie to nie wszystko, znaczenie ma przyswajalność z danego produktu, o czym wkrótce we wpisie o żelazie.

 

Produkt Zawartość żelaza mg/100 g
Len, nasiona 17,1
Dynia, pestki 15
Otręby pszenne 14,9
Wątróbka kurczaka 9,5
Zarodki pszenne 9,0
Soja, nasiona suche 8,9
Mak 8,1
Żółtko jajka 7,2
Fasola biała, sucha 6,9
Soczewica nasiona, suche 5,8
Pietruszka, liście 5,0
Burak 0,8
Groch, suchy 4,7
Płatki owsiane 3,9
Wołowina, polędwica 3,1

Selen

Selen, wchodząc w skład enzymu zwanego dejodynazą, uczestniczy w przemianach tyroksyny w trijodotyroninę. Przy deficycie minerału dochodzi do zmniejszonego wytwarzania T3 w tkankach (głównie w wątrobie i nerkach) i jego stężenia w krążeniu. Zawartość selenu w organizmie ludzkim waha się w przedziale 10-15 mg.

Korzystny wpływ selenu na czynność tarczycy zależny jest od prawidłowej podaży jodu.

 

Zawartość selenu w wybranych produktach

Nazwa produktu Zawartość selenu μg/100 g
Kawior 33,1
Dorsz 65,5
Halibut 45,6
Makrela 44,1
Łosoś 36,5
Mintaj 36,5
Śledź 36,5
Tuńczyk 36,5
Krewetki 29,6
Karp 12,6
Orzech brazylijski 1917
Sezam 34,4
Orzechy włoskie 17,0
Mąka pełnoziarnista 70,6

Cynk

Składnik białek receptorowych trójjodotyroniny – jego niedobór wpływa na upośledzenie wiązania tego hormonu.
Konsekwencją niedoboru cynku jest obniżenie stężenia T4 i T3, a co za tym idzie,
rozwoju objawów niedoczynności.

Niedobory cynku mogą oczywiście wiązać się ze źle zbilansowaną dietą, ale na jego obniżone stężenie w osoczu może wpływać również długotrwały stres, infekcje oraz doustne przyjmowanie antykoncepcji.

 

 

Wchłanianie cynku może być utrudnione podczas długotrwałej suplementacji miedzi.

 

Wybrane produkty bogate w cynk

Nazwa produkty Zawartość cynku mg/100 g
Zarodki pszenne 14,9
Otręby pszenne 8,8
Len, nasiona 7,8
Dynia, pestki 7,5
Groch, nasiona suche 4,2
Mąka żytnia, typ 2000 3,8
Wołowina, pieczeń 3,7
Fasola biała, sucha 3,7
Żółtko jaja 3,5
Kasza gryczana 3,5
Kasza jaglana 3,4
Soja, nasiona suche 3,4
Mak 3,3
Migdały 3,2
Orzechy włoskie 2,7
Chleb żytni razowy 2,5

 

Do innych składników, które wpływają na prawidłową lub zaburzoną pracę gruczołu tarczycy zaliczyć można witaminę D, B2, B3, fluor, kadm, rtęć, ołów oraz karnitynę (polecaną przy nadczynności).

  • Uzupełnij braki witamin i minerałów.Jeśli Twoja dieta nie jest w stanie dostarczyć Ci niezbędnych witamin i minerałów (patrz wyżej), przemyśl rozsądną suplementację wspomagającą. Nie znaczy to jednak, że musisz przyjmować wszystkie suplementy już zawsze 🙂 Często potrzebne jest czasowe/okresowe wspomaganie, by uzupełnić niedobory.
  • Zadbaj o kondycję jelit i system trawienny.Jeśli masz problemy żołądkowo-jelitowe, może to powodować problemy z absorpcją minerałów. Nawet, jeśli nie masz niedoboru selenu lub cynku, a masz problemy z właściwym trawieniem, może to znacząco wpłynąć na zdolność konwersji T4 do T3.
  • Zadbaj o swoją wątrobę.Około 20% konwersji T4 do T3 ma miejsce właśnie w wątrobie, jeśli więc jej praca szwankuje, może to powodować problemy z konwersją. Wątroba lubi gorycz (rukola, cykoria), witaminę C, cytrusy, zieleninę, buraki, karczochy, kurkuminę, ostropest (z nim ostrożnie – spożywany w pobliżu przyjmowania hormonów, może obniżać fT3) i mniszka lekarskiego.
  • Kontroluj poziom stresu w swoim życiu.Wysokie poziomy kortyzolu mogą znacząco wpływać na konwersję T4 do T3, ale nie tylko – zbyt dużo stresu to także bardzo prawdopodobne odkładanie aktywnej trójjodotyroniny w jej nieaktywną postać – odwróconą trójjodotyronię (rT3).

Co robić, jeśli naturalne wspomaganie nie przynosi efektów?

Po pierwsze i najważniejsze – to Twoja sprawa (jakkolwiek by to nie brzmiało). Od Ciebie zależy, czy zgodzisz się na leczenie, które proponuje Ci Twój lekarz, czy też będziesz chcieć walczyć o swoje lepsze samopoczucie.
Jeśli dany specjalista nie interesuje się całym panelem tarczycowym, a badanie poziomu fT3 uznaje za stratę pieniędzy, poszukaj innego lekarza. W Polsce są już specjaliści, którzy i uznają, i proponują inne leczenie farmakologiczne, przepisując hormony z zawartością T3, lub samo T3.
Jaki jest wybór?

  • Novothyral, tzw. combo (łączy w sobie T3 i T4)
  • Cytomel

NDT – ekstrakt ze świńskiej tarczycy (jest już możliwość sprowadzania „świnki” z innych krajów, są wersje mniej i bardziej naturalne, z laktozą i bez).
Jeśli potrzebujesz pomocy – NAPISZ DO MNIE.

 

 

 

Źródła:
Stolińska H., Wolańska D., Składniki pokarmowe istotne w niedoczynności tarczycy w: Żywienie człowieka i metabolizm, 2012, XXXIX, nr 3
naturalendocrinesolutions.com/articles/do-you-have-a-t4-to-t3-conversion-problem/
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8157857
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8834378

Kiedy zaobserwujesz u siebie niepokojące objawy dotyczące zdrowia z reguły albo korzystasz z Googla 😉 albo wybierasz się do internisty, który albo skieruje Cię do specjalisty, albo zleci wykonanie badań przesiewowych – w przypadku tarczycy, na której się skupiam, będzie to najpewniej TSH, jeśli trafisz do bardziej „wnikliwego” lekarza, zleci też wykonanie poziomu fT4. Niestety, podobna sytuacja może Cię spotkać u endokrynologa, jeśli będziesz mieć więcej szczęścia, lekarz wykona także badanie ultrasonograficzne (USG). Czytaj dalej

Temat tarczycy i jej schorzeń powinnam była rozwinąć już dawno, bo jest to temat bardzo mi bliski – z dwóch przyczyn:

  1. sama mam niedoczynność tarczycy
  2. większość moich podopiecznych ma problemy z tarczycą.

Na początek trochę teorii.

Tarczyca to ważący około 30-60 gramów gruczoł w kształcie motyla, umiejscowiony w przednio-dolnej części szyi. Choć to organ nieduży,  pełni w organizmie ogromną rolę, wpływając na wszystkie tkanki organizmu: Czytaj dalej

Fermentacja to naturalny proces modyfikacji produktów spożywczych, zachodzący przy udziale bakterii, które przekształcają cukry proste lub dwucukry do kwasu, m.in. mlekowego.

Najczęściej procesowi fermentacji poddawane są produkty mleczne, ale fermentować można też soję (natto, miso), herbatę (kombucha) i WARZYWA!

KORZYŚCI Z KISZONEK PŁYNĄCE – czyli co z tego będziesz mieć?

  1. Kiszone warzywa to przede wszystkim naturalne probiotyki, które:
  • łagodzą, a nawet eliminują biegunki bakteryjne, wirusowe, poantybiotykowe i „podróżne”
  • redukują wzdęcia i  zapobiegają zaparciom
  • regulują zaburzenia motoryki jelit
  • regulują pracę żołądka
  • mogą zapobiegać powstawaniu alergii
  • chronią przed powstawaniem nowotworów
  • stymulują system odpornościowy (przypominam, że odporność czy też jej brak ZAWSZE trzeba łączyć ze stanem jelit  – szacuje się, że około 70% – 80% układu odpornościowego znajduje się właśnie w jelitach)
  • łagodzą objawy nietolerancji laktozy

Czy to znaczy, że wystarczy wcinać kiszone ogórki w trakcie antybiotykoterapii, by zapewnić szczęście naszej mikrobiocie jelitowej? No nie. Wówczas warto sięgnąć po dobry, zweryfikowany probiotyk, ale o ogórkach nie zapominać 😉

  1. Pod kątem zawartości bakterii kiszonki zdecydowanie wygrywają z wszelkimi jogurtami i kefirami.
  2. Są dobrym źródłem witamin: B1, B2, B3, A, E, K, witaminy C oraz minerałów: magnezu, wapnia, potasu i fosforu.
  3.  Fermentacja rozkłada antyodżywcze substancje zawarte w pożywieniu, np. kwas fitynowy,  dzięki czemu lepiej przyswoimy takie minerały jak cynk, żelazo, wapń czy magnez.
  4. Kiszonki są niskokaloryczne,  bo w procesie kiszenia znaczna część cukrów przekształcana jest w kwas mlekowy – więc są IDEALNE w trakcie stosowania diety redukcyjnej!
  5. Fermentacja jest naturalnym konserwantem, dlatego w sposób naturalny wydłuża termin przydatności produktów do spożycia – do kwaszenie zbędne są  więc dodatkowe substancje konserwujące.

Żeby odczuć COKOLWIEK, kiszonki trzeba, trzeba! dawkować sobie na codzień, nie od święta. Jeśli po wprowadzeniu ich do diety odczuwasz dyskomfort, zwróć uwagę na ilość! Dawkuj stopniowo, aż organizm przyzwyczai się i polubi tak, jak lubić powinien.


WADY, bo przecież ideały nie istnieją – czyli komu mogą nie służyć?

– osobom z nadciśnieniem
– osobom na diecie lekkostrawnej
– alergikom ze względu na zawartość biogennych amin (czyli np. histamina, tyramina)

CO WYBIERAĆ – czyli co kisić można?

Podobno kisić można wszystko, a dla ambitnych w kuchni nie ma rzeczy niemożliwych 😉

Na pewno kapustę i ogórki, które znajdziesz na bazarku czy w sklepie – choć tu uwaga, często natknąć się można na produkty KWASZONE (bo choć czasami producenci stosują nazwy wymiennie, ostrzegam, że nie zawsze), które korzyści zdrowotnych już nam nie przyniosą.
Warto więc czytać informacje na opakowaniach.

Ukisić można też buraki, cukinię, cebulę, czosnek, rzodkiewki, brokuły, kalafior, pomidory, paprykę, fasolkę szparagową, a nawet jabłka!

Na początek przygody z kiszeniem polecam:

KISZONE BURAKI – zakwas buraczany

Na słoik przygotuj:

500 g buraków

2 szklanki przegotowanej i przestudzonej wody

1 łyżeczkę soli

2 ząbki czosnku

2 liście laurowe

2 ziarenka pieprzu

2 ziela angielskie

Buraki obierz i pokrój na ósemki. Ułóż ciasno w CZYSTYM, WYPARZONYM słoju i zasyp przyprawami. Zalej zalewą przygotowaną z wody z solą, zakręć i wstrząśnij – żeby dobrze wymieszać przyprawy. UWAGA! Wszystkie buraki muszą być przykryte wodą! Słój odstaw z lekko odkręconą zakrętką w ciemne miejsce na 5-7 dni. Zakwas jest dobry, kiedy ma głęboki, lekko kwaskowaty aromat i ciemną barwę. Na górze może pojawić się piana – to nic złego, ale uważaj na pleśń – jeśli ją zauważysz, wylej zakwas. Gotowy zakwas możesz przechowywać w lodówce do dwóch tygodni.

ŹRÓDŁA:
http://articles.mercola.com/fermented-foods.aspx
http://www.foodmatters.com/article/7-things-you-need-to-know-about-fermented-foods?utm_source=foodmattersfacebook&utm_medium=thirdparty&utm_content=fm-fb-
http://www.jadlonomia.com/przepisy/zakwas-buraczany/


O co chodzi?
Mirakulina to glikoproteina (białko związane z cukrem), pochodząca z afrykańskiej cudownej jagody – Synsepalu słodkiego (Synsepalum dulcificum – dulce z j. hiszpańskiego znaczy „słodycze”). I choć nazwa „cudowny owoc” brzmi dość abstrakcyjnie, trzeba przyznać, że jest trafna.  

Skąd to się wzięło?

Synsepal został odkryty przez francuskiego podróżnika Chevalieara des Marchais w Afryce Zachodniej już w 1725 roku. Tubylcy stosowali tę roślinę dla poprawy smaku kwaśnych potraw. Choć Synepsal wzbudził zainteresowanie, okazał się bardzo nietrwały i niemożliwy do uprawy na europejskim gruncie, dlatego odszedł w zapomnienie. Dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku amerykańscy badacze postanowili przyjrzeć się mu na nowo. Podjęto wtedy próby wprowadzenia do sprzedaży wyizolowanej z Synsepalu mirakuliny, jednak nie udało się – pretekstem był przymus wykonania dodatkowych badań. Chwilę później sprytni Japończycy opatentowali sposób przygotowywania pastylek do ssania z ekstraktem z mirakuliny i z sukcesem wprowadzili je na swój rynek.

Obecnie Synsepal hodowany jest w Ghanie, Tajwanie, Puerto Rico i na Florydzie.

Próby zdobycia świeżego owocu zdecydowanie nie mają większego (żadnego?) sensu, ale dla zainteresowanych jest już dostępna jego sproszkowana forma.

A dlaczego o tym piszę? 
Bo sama miałam okazję tę ciekawostkę przetestować na sobie i myślę, że potencjał mirakuliny jest na tyle duży, że warto mówić o niej głośniej.


Właściwości i zastosowanie

Na wstępie trzeba wspomnieć, że Synsepal słodki, tak jak inne owoce jagodowe, jest źródłem cennych dla nas polifenoli (silnych przeciwutleniaczy), które działają przeciwzapalnie, przeciwwirusowo, przeciwbakteryjnie i przeciwnowotworowo. Co jednak odróżnia go od innych owoców i czyni go niezwykłym to fakt, że zmienia on postrzeganie smaków żywności. Za tę właściwość odpowiada wspomniana mirakulina, która ma zdolności tymczasowego blokowania czy też tłumienia w ustach receptorów: kwaśnego i gorzkiego, wydobywając tłumioną w nich prawdziwą słodycz, i to w naturalny sposób. Z tej „magicznej” właściwości z powodzeniem mogą skorzystać diabetycy, osoby będące na diecie, a nawet wybredne dzieci. To nie wszystko, cudowny owoc może mieć również zastosowanie u osób poddawanych chemioterapii, pomagając im przy zaburzeniach w odczuwaniu smaku i niwelując metaliczny posmak w ustach, który jest efektem ubocznym leków przeciwnowotworowych, o czym tutaj


Jak to działa?
Żeby „operacja” przyniosła oczekiwane efekty, zatem by odczuwalne działanie było najmocniejsze, należy odpowiednio obejść się z tabletką (polecam zapoznać się z instrukcją obsługi na opakowaniu ;)) – zaraz przed planowanym posiłkiem należy ssać ją spokojnie aż do całkowitego rozpuszczenia (nie rozgryzać!) i rozprowadzić sok w ustach (kiedy spożywamy mirakulinę, jej cząsteczki łączą się z kubkami smakowymi, znajdującymi się w jamie ustnej, na języku, podniebieniu i przełyku). Od tego momentu mamy od 30 minut do nawet dwóch godzin (intensywność i trwałość to kwestie mocno indywidualne) na nowe kulinarne doznania. Jeśli chcemy zakończyć zabawę wcześniej, wystarczy napić się czegoś ciepłego, a nasz smak wróci do pierwotnego stanu – warto pamiętać, że glikoproteina traci swoje właściwości pod wpływem ciepła, stąd nie warto marnować jej do pieczenia czy gotowania. 
Moje smakowe czary mary

Zaznaczam, że nie wierzyłam w opisywaną magię, ale na wszelki wypadek, by nie zafundować sobie ewentualnej niestrawności, postanowiłam rozłożyć smakowanie w czasie 😉















Na pierwszy rzut poszły mrożone owoce: wiśnie, truskawki i maliny

I od razu niespodzianka – owoce były faktycznie pyszne. Całkiem serio, nie pamiętam, kiedy ostatnio udało mi się kupić tak słodkie maliny czy truskawki – smak można porównać do owoców zanurzonych w miodzie.

Cytryny, limonki 
Smak zaskakuje, były niesamowicie słodkie. W takiej postaci cytryna spokojnie może zastąpić inny słodki owoc w ramach deseru. 


Grejpfrut
Równie słodki i pyszny. Od razu na myśl przyszły mi dzieci, czy też dorośli, którzy często rezygnują z tych wartościowych owoców ze względu na wyczuwalną gorycz.

Kiszone ogórki
To był głupi pomysł 😉
Niedobre. Nie polecam. 


Gorzka czekolada
Ciekawa, nienachalna słodycz. Dobra, choć sprawdzi się raczej u osób, które smakoszami gorzkiej nie są, a ja owszem – jestem bardzo.

Pomidor i sok pomidorowy
Znasz smak dobrych pomidorów malinowych? To jest właśnie TO.

Twarożek kozi i jogurt grecki
Bardzo dobre, przyjemna, deserowa słodycz.

Musztarda
Wyczuwalna gorycz, ale przyćmiona delikatną słodyczą. Smacznie.


Wino wytrawne
Osobiście lubię ten smak i jeśli sama smakuję lub polecam, jest to właśnie wino wytrawne. Nie każdy jednak podziela moją pozytywną opinię na temat tej goryczy 😉 Mirakulina jet dobrym wyjściem, gorycz jest zminimalizowana.





Smakowanie pojedynczych produktów to jedno, ale w internecie można znaleźć całkiem pokaźny zbiór przepisów, które pozwalają na słodkości w legalnym wydaniu. W składnikach króluje oczywiście cytryna i limonka, którymi można „słodzić” potrawy, ograniczając w ten sposób ich kaloryczność. Cukrowo-słodzikowe lobby może czuć się poważnie zagrożone 😉 







Źródła:
https://www.theatlantic.com/health/archive/2014/05/can-miraculin-solve-the-global-obesity-epidemic/371657/
http://naukadlazdrowia.pl/synsepal-cudowny-owoc-z-mirakulina 
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19712996
http://www.fooducation.org/2012/09/facts-about-miracle-fruit-miraculin.html 
http://pl.mirakulin.com

 

Odchudzanie to, zwłaszcza w okresie wiosenno-letnim, temat na czasie. Kilka miesięcy, które dzielą nas od wakacji i szortów to jeden z lepszych motywatorów do walki o pozbycie się zbędnych kilogramów.

Masz plan żywieniowo-treningowy i dzielnie się go trzymasz. Wszystko idzie sprawnie, chudniesz! Przychodzi jednak czas, kiedy zmiany w sylwetce są coraz mniej dostrzegalne, a spadek motywacji jest wprost proporcjonalny do wzrostu frustracji.
Dlaczego dieta przestaje działać?
Czym jest efekt plateau?

To nic innego jak wspomniany zastój w procesie odchudzania mimo konsekwentnego przestrzegania określonej diety. Często powtarzam, że organizm jest cwany i niezmiernie szybko adaptuje się do wszelkich zmian, które mu serwujemy. Kiedy przeprowadzamy redukcję (czyt. odchudzamy się), ten obniża nasz metabolizm, oszczędniej gospodarując energią. Oznacza to, że na te same czynności zużywa tej energii mniej, niż w momencie, gdy dostarczaliśmy mu więcej paliwa z pożywienia. W efekcie obserwujemy coraz mniejszy lub zerowy postęp sylwetkowy.

Warto też pamiętać, że osoby, które są już szczupłe i walczą o utratę ostatnich kilogramów (gramów?! ;)), mają trudniejsze zadanie, bowiem ich organizm będzie robił wszystko, by te resztki zapasów tkanki tłuszczowej pozostawić (na ewentualne gorsze czasy, gdyby nastała niespodziewana klęska urodzaju, która mogłaby utrudnić Ci przetrwanie).

Zastój w odchudzaniu pojawia się najczęściej po kilku tygodniach stosowania diety, co nie znaczy, że pokonany raz, już nie wróci.
Co robić?

Wybór optymalnego rozwiązania zależy głównie od tego, jak wygląda obrany przez Ciebie sposób odżywiania i Twój system treningowy, i to w oparciu o te dane powinieneś wybrać właściwy dla siebie kierunek działań.

1.  Kalorie, kalorie…

Nawet jeśli jesteś absolutnym przeciwnikiem podliczania wszystkiego, co wędruje do Twoich ust, uwierz, warto się tego podjąć (lub udać się do dietetyka, który zrobi to za Ciebie). Brak postępów w odchudzaniu może oznaczać, że po prostu jesz za dużo, albo… za mało! Możesz się zdziwić, ale często podniesienie kaloryczności diety może pchnąć redukcję w dobrą stronę.

Korzystanie z dzienników żywieniowych to świetny sposób na kontrolowanie ilości dostarczanej z pożywienia energii, który pozwoli Ci obiektywnie ocenić, czy jest ona na właściwym poziomie.

2. BTW – makroskładniki w diecie

Kalorie w diecie to nie wszystko, dużo większe znaczenie mają makroskładniki, które się na te kalorie składają: białka, tłuszcze i węglowodany.

Oczywiście, istnieją pewne podstawowe założenia, jak powinien wyglądać rozkład makroskładników w diecie, gdyby jednak służyły one wszystkim w taki sam sposób, dietetycy nie byliby potrzebni 😉 Każdy organizm jest inny, dlatego kiedy decydujesz się na określoną ilość białka, tłuszczu i węglowodanów w diecie, musisz brać pod uwagę zarówno swój typ sylwetki, rodzaj treningu, który wykonujesz, pracę, ale też stan zdrowia.
Kiedy uda Ci się rozszyfrować swój organizm i ocenić, co najlepiej na niego działa, gratuluję. Ostrzegam jednak, to nie takie proste. I pamiętaj, nie ma złego podziału makroskładników w diecie, są tylko te nietrafione, dlatego warto eksperymentować i obserwować. Rozsądnie, oczywiście.

3.  Trening

Nie chudniesz? Więcej się ruszaj! Dodaj, wydłuż sesję kardio! Włącz interwały! Yyy, niekoniecznie.

Skutecznym sposobem na utratę zbędnego tłuszczu i zmiany w proporcjach sylwetki jest mocny bodziec treningowy, który będziemy sobie serwować kilka razy w tygodniu.
Co polecam? Po pierwsze – siłownię i trening oporowy, czyli podnoszenie ciężarów, nie zapominając o stopniowym progresie (ilość serii, zakres powtórzeń, zmiana obciążenia, zmiana planu). Dlaczego? Bo byłam swoim pierwszym testerem w tym temacie (zaczynając od kilku zajęć w tygodniu na zajęciach fitness, biegając, jeżdżąc na rowerze i na siłowni kończąc) i nic nie wpłynęło na moją sylwetkę tak dobrze, jak mocny trening siłowy. Od tej pory namawiam wszystkich , u których nie ma przeciwwskazań, do włączenia na stałe tego typu wysiłku do swojej rutyny treningowej. To działa!
Po drugie – mądre! dodanie treningów interwałowych – trening o zmiennej intensywności (ilość, czas ich wykonywania to już temat na konsultacje indywidualne).
Ewentualnym dodatkiem, nie zawsze niezbędnym, są sesje kardio, a także, często niedoceniane, spacery, najlepiej w pięknych okolicznościach przyrody.

4Odpoczynek

Uparte dążenie do postawionego celu jest ogromnym stresorem i może być niszczące dla Twojej głowy, i ciała. Prawdopodobnie słyszałeś o kortyzolu, tzw. hormonie stresu? Jego chronicznie wysoki lub niski poziom może prowadzić do zwiększenia ilości tłuszczu w organizmie (zwłaszcza wokół pasa), nie mówiąc już o rujnowaniu Twojego zdrowia.

Nie lekceważ odpoczynku, sypiaj 7- 8 godzin, rozciągaj się, spróbuj jogi, śmiej się, relaksuj!
Nie pozwól, by walka o wymarzoną sylwetkę przyćmiła Twoje życie. Trening, zdrowe odżywianie to ważna sfera życiowa, ale to JEDNA z wielu sfer, która ma dawać Ci zdrowie, siłę, dobre samopoczucie, a przy okazji fajne ciało 😉